Rajfel - Radzionków 1-4. Piłkarze Rafała Góraka coraz bliżej II ligi
04.04.2009
- Oprócz trzech punktów cieszy mnie też coś innego. Nasza kadra naprawdę jest równa. Mamy mocnych zmienników i nawet ci, którzy mają problem ze zmieszczeniem się na ławce, robią zawsze to, co do nich należy - powiedział tuż po meczu Rafał Górak, szkoleniowiec Ruchu.
Jego podopieczni, drugi raz z rzędu strzelili rywalowi cztery gole. Tym razem jednak bramkarzowi Ruchu nie udało się zachować czystego konta. - Podobnie jak cała drużyna, jestem niezadowolony z powodu straconej bramki. Założenie było takie, że mamy zagrać "na zero" z tyłu. Gol dla naszych rywali wprowadził niepotrzebną nerwowość w grze. Ale szybko sobie z nią poradziliśmy - dodał Dawid Domański, obrońca "Cidrów".
Wynik meczu otworzył Giel, który wykończył podanie Mielca. W drugiej części inicjatywa również należała do gości. Udokumentowali ją zdobyciem gola po prawie godzinie gry. Na listę strzelców wpisał się Gielza. Odpowiedź miejscowych była jednak zabójcza. W zamieszaniu w polu karnym, największym sprytem wykazał się Cybulski, który zmniejszył rozmiary porażki i wlał nadzieję w serca swoich kolegów z drużyny.
Ruch okazał się jednak zespołem bardziej dojrzalszym i bezlitośnie obnażył błędy piłkarzy z Krasiejowa. Najpierw Kocur przerzucił piłkę nad bezradnie interweniującym Podolakiem, a chwilę później kropkę nad "i" postawił Kubisz.
Jego podopieczni, drugi raz z rzędu strzelili rywalowi cztery gole. Tym razem jednak bramkarzowi Ruchu nie udało się zachować czystego konta. - Podobnie jak cała drużyna, jestem niezadowolony z powodu straconej bramki. Założenie było takie, że mamy zagrać "na zero" z tyłu. Gol dla naszych rywali wprowadził niepotrzebną nerwowość w grze. Ale szybko sobie z nią poradziliśmy - dodał Dawid Domański, obrońca "Cidrów".
Wynik meczu otworzył Giel, który wykończył podanie Mielca. W drugiej części inicjatywa również należała do gości. Udokumentowali ją zdobyciem gola po prawie godzinie gry. Na listę strzelców wpisał się Gielza. Odpowiedź miejscowych była jednak zabójcza. W zamieszaniu w polu karnym, największym sprytem wykazał się Cybulski, który zmniejszył rozmiary porażki i wlał nadzieję w serca swoich kolegów z drużyny.
Ruch okazał się jednak zespołem bardziej dojrzalszym i bezlitośnie obnażył błędy piłkarzy z Krasiejowa. Najpierw Kocur przerzucił piłkę nad bezradnie interweniującym Podolakiem, a chwilę później kropkę nad "i" postawił Kubisz.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?