Radzionków - Leśnica 4-0. Kryzys? Jaki kryzys? Lider znów straszy!

05.05.2009
Ruch w najlepszy z możliwych sposobów rozwiał plotki o rzekomym kryzysie! - Nigdy jeszcze nie miałem takiego wejścia na boisko! - cieszył się po końcowym gwizdku bohater "Cidrów", Marek Suker.
Ponoć po serii słabszych spotkań najlepiej "odbić" się na rywalu z górnej półki. To radzionkowianom udało się dzisiaj w bardzo efektownym stylu. Leśnica musiała stawić czoła "staremu, dobremu" Ruchowi. Gospodarze pokazali się z o niebo lepszej strony niż choćby w sobotę w Zdzieszowicach.

Na bramki miejscowi fani musieli czekać jednak długo. Do przerwy co prawda swoje okazje mieli Piotr Giel i Kocur, ale brakowało im wykończenia. Ten drugi chciał wpisać się na listę strzelców aż tak bardzo, że skłonny był umieścić piłkę w siatce... ręką. Skończyło się na żółtej kartce. Kary indywidualnej nie uniknął również Dariusz Kaniuka. Szkoleniowiec LZS-u został za krytykę orzeczeń sędziego odesłany na trybuny.

Druga połowa - choć nadal gole nie padały - zaczęła się dla Ruchu idealnie. Po drugim "żółtku" z murawy wyleciał bowiem Dzieniszewski. Od tego momentu sprawy potoczyły się już błyskawicznie. Ostre strzelanie rozpoczął Suker, który ledwie chwilę wcześniej zmienił Kocura. Kolejne minuty należały do Mielca, który najpierw trafił sprzed pola karnego, a potem z 2 metrów po precyzyjnym dograniu Kubisza.

Dzieła zniszczenia przyjezdnych dokończył ten, które je rozpoczął. Suker, będąc w narożniku pola karnego, popisał się ładnym strzałem w "okienko". Tym samym "Cidry" wracają na właściwe tory. A na ich końcu coraz wyraźniej jawi się już II liga.

Głos trenerów

[b]Dariusz Kaniuka[/b] (trener Leśnicy): Nie jestem pewien, czy za zagranie ręką mojemu zawodnikowi należała się druga żółta kartka. To nie było celowe zachowania. W przeciwieństwie do faulu jednego z rywali na Staszku Wróblu. Został "wycięty” od tyłu, a przeciwnik kary nie ujrzał. Może dlatego, że już jedną miał na koncie. Z kolei Mariusz Stępień został uderzony w twarz, za co zawodnik Ruchu ukarany został tylko żółtą kartką. Arbiter usunął mnie z ławki za protest po jednej z tych jego decyzji. Nie rozumiem, dlaczego do tak ważnego meczu kieruje się niedoświadczonego sędziego. Do tego z beskidzkiego ZPN-u. A przecież BKS Stal Bielsko-Biała jest zainteresowana rywalizacją o czołowe lokaty. Na szczęście właśnie ze Stalą gramy najbliższy mecz. Chłopcy będą mieć okazję do rehabilitacji. Podniesiemy się po tej porażce.

[b]Rafał Górak [/b](trener Ruchu): Przyzwyczailiśmy wszystkich do regularnych zwycięstw, więc remis z Beskidem i porażka w Zdzieszowicach spowodowały nerwowość wokół drużyny. Ja się z tego wyłączyłem, apelowałem również do chłopaków, by to zrobili. Udało się, choć może czasami chcieli wręcz wjechać z piłką do bramki. Podpowiadałem im, że warto strzelić czasem z dystansu, i właśnie takie próby przyniosły nam pierwsze dwa gole. Zmiany okazały się trafione, ale też wynikały z obserwacji zachowań zawodników na treningach. Mówienie o "trenerskim nosie” nie ma tu nic do rzeczy...

Pod szatniami
[b]
Stanisław Wróbel[/b] (napastnik Leśnicy): Bez dwóch zdań - Ruch był dziś lepszym zespołem. Tajemnica sukcesu Radzionkowa tkwi w tym, że ma bardzo dobrych piłkarzy na każdej pozycji, a nie tylko jednostki.

[b]Marek Suker [/b](napastnik Ruchu): Nigdy jeszcze nie miałem takiego wejścia na boisko. Dotąd najszybciej udało mi się strzelić gola bodaj po 15 minutach od opuszczenia ławki rezerwowych. Chłopcy przez 65 minut dobrze wyglądali z gry, ale brakowało strzałów. Dlatego powiedziałem sobie, że będę próbował z każdej pozycji. Przy pierwszej bramce... nieczysto trafiłem w piłkę. Miało być mocno, w światło bramki, wyszło fałszem. Ale najważniejsze, że wpadło w samo okienko. Przy drugim trafieniu widziałem, że dwóch obrońców idzie ku mnie "na dzika”, więc po prostu uderzyłem jak najszybciej. I znów wpadło! [b]
[/b]
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również