Radzionków - Korona 0-1. Gratulacje za... przegraną
25.08.2009
- Przepraszam, przepraszam kolegów, trenera i kibiców - tylko tyle po spotkaniu potrafili powiedzieć Piotrowie: Mazur i Giel. Ten pierwszy stracił w łatwy sposób piłkę na rzecz Kiełba, który dośrodkował do Cichosa. Uderzenie głową z kilku metrów było już tylko formalnością. Z kolei Giel po stracie bramki mógł jeszcze doprowadzić do dogrywki, tyle że w sytuacji sam na sam z Małkowskim nie trafił w światło bramki.
- Nie utnę im za to głowy. Dziś należą się chłopakom gratulacje. Jestem z nich dumny - stwierdził trener Górak. I rzeczywiście, "Cidry" przegrały pierwszy mecz w sezonie, ale z Koroną zagrały jak równy z równym. - To, co Rafał (Górak) robi z tym zespołem, to jest mistrzostwo świata - przyznał Marek Motyka, szkoleniowiec "złocisto-krwistych". Na myśli mógł mieć styl gry, jaki zaprezentował II-ligowiec, grając przeciwko zespołowi z ekstraklasy.
A goście? Postrach w radzionkowskich szeregach siali głównie przy rzutach rożnych. Co korner, to inna modyfikacja znanej w całej Polsce "szarańczy Motyki". Skutkiem tego specyficznego rozgrywania piłki z narożnika boiska był efekt "pinball'a". Piłka bowiem bardzo często odbijała się od wielu graczy z Radzionkowa zanim... ostatecznie ktoś ją wybił z dala od bramki. To właśnie tego typu sytuacja mogła się skończyć golem dla przyjezdnych już w I połowie. Ale Nowak trafił w nerki Wiśniewskiego, a Gajtkowski w słupek. Kto wybił? Nie wiadomo, bo pod bramką Kiełpina zrobiło się na tyle tłoczno, że niewidocznie.
- Żałujemy, że przygoda z Pucharem Polski skończyła się dla nas w tym momencie - smucił się opiekun Ruchu. - Dla nas priorytetem jest jednak liga - szybko dodał. I może dlatego "Cidry" nie zagrały teoretycznie w najmocniejszym ustawieniu, podobnie zresztą jak goście. W wyjściowej jedenastce Ruchu nie zagrało 5 zawodników, którzy wybiegli na murawę Stadionu Ludowego w Sosnowcu. W zespole z Kielc nastąpiło aż 7 zmian w porównaniu do meczu ligowego z Polonią Bytom.
Konferencja prasowa
<strong>Marek Motyka (trener Korony)</strong>: Muszę pogratulować postawy zespołowi Rafała Góraka, który zaprezentował sie bardzo fajnie. Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz, bo Radzionków jest naszpikowany graczami z przeszłością ekstraklasową. Przyjechaliśmy tu się przełamać. Humory mieliśmy ostatnio nietęgie, bo przegrywaliśmy każde spotkanie. Dobrze, że przerwaliśmy tę złą passę, bo to pozwoli nam uwierzyć w siebie. Dziś udało się wygrać, ale mam zastrzeżenia co do stylu gry. Już w I połowie ze stałych fragmentów gry należało coś strzelić. Natomiast w II połowie Radzionków przeprowadzał bardzo groźne ataki, co mogło się źle dla nas skończyć.
<strong>Rafał Górak (trener Ruchu)</strong>: Bardzo się cieszę, że udało nam się stawić opór Koronie. Uważam, że stworzyliśmy kawał widowiska i możemy być z tego zadowoleni. Straciliśmy bramkę po błędzie naszego obrońcy, ale Korona też popełniła parę indywidualnych błędów, a myśmy tego nie potrafili wykorzystać. Nie jestem zły na Mazura, bo bardzo dużo bramek na całym świecie pada właśnie po błędach indywidualnych.
- Nie utnę im za to głowy. Dziś należą się chłopakom gratulacje. Jestem z nich dumny - stwierdził trener Górak. I rzeczywiście, "Cidry" przegrały pierwszy mecz w sezonie, ale z Koroną zagrały jak równy z równym. - To, co Rafał (Górak) robi z tym zespołem, to jest mistrzostwo świata - przyznał Marek Motyka, szkoleniowiec "złocisto-krwistych". Na myśli mógł mieć styl gry, jaki zaprezentował II-ligowiec, grając przeciwko zespołowi z ekstraklasy.
A goście? Postrach w radzionkowskich szeregach siali głównie przy rzutach rożnych. Co korner, to inna modyfikacja znanej w całej Polsce "szarańczy Motyki". Skutkiem tego specyficznego rozgrywania piłki z narożnika boiska był efekt "pinball'a". Piłka bowiem bardzo często odbijała się od wielu graczy z Radzionkowa zanim... ostatecznie ktoś ją wybił z dala od bramki. To właśnie tego typu sytuacja mogła się skończyć golem dla przyjezdnych już w I połowie. Ale Nowak trafił w nerki Wiśniewskiego, a Gajtkowski w słupek. Kto wybił? Nie wiadomo, bo pod bramką Kiełpina zrobiło się na tyle tłoczno, że niewidocznie.
- Żałujemy, że przygoda z Pucharem Polski skończyła się dla nas w tym momencie - smucił się opiekun Ruchu. - Dla nas priorytetem jest jednak liga - szybko dodał. I może dlatego "Cidry" nie zagrały teoretycznie w najmocniejszym ustawieniu, podobnie zresztą jak goście. W wyjściowej jedenastce Ruchu nie zagrało 5 zawodników, którzy wybiegli na murawę Stadionu Ludowego w Sosnowcu. W zespole z Kielc nastąpiło aż 7 zmian w porównaniu do meczu ligowego z Polonią Bytom.
Konferencja prasowa
<strong>Marek Motyka (trener Korony)</strong>: Muszę pogratulować postawy zespołowi Rafała Góraka, który zaprezentował sie bardzo fajnie. Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz, bo Radzionków jest naszpikowany graczami z przeszłością ekstraklasową. Przyjechaliśmy tu się przełamać. Humory mieliśmy ostatnio nietęgie, bo przegrywaliśmy każde spotkanie. Dobrze, że przerwaliśmy tę złą passę, bo to pozwoli nam uwierzyć w siebie. Dziś udało się wygrać, ale mam zastrzeżenia co do stylu gry. Już w I połowie ze stałych fragmentów gry należało coś strzelić. Natomiast w II połowie Radzionków przeprowadzał bardzo groźne ataki, co mogło się źle dla nas skończyć.
<strong>Rafał Górak (trener Ruchu)</strong>: Bardzo się cieszę, że udało nam się stawić opór Koronie. Uważam, że stworzyliśmy kawał widowiska i możemy być z tego zadowoleni. Straciliśmy bramkę po błędzie naszego obrońcy, ale Korona też popełniła parę indywidualnych błędów, a myśmy tego nie potrafili wykorzystać. Nie jestem zły na Mazura, bo bardzo dużo bramek na całym świecie pada właśnie po błędach indywidualnych.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?