Radzionków - Kolejarz 5-0. Nie ma się czym podniecać?
12.08.2009
Najbardziej zdenerwowanym człowiekiem po spotkaniu był kierownik Kolejarza, Marian Kogut. - Niech się pan tak nie podnieca - wytknął jednemu z dziennikarzy, który gratulował piłkarzom z Radzionkowa zasłużonego zwycięstwa. - Graliśmy młodzieżowym składem i wcale nie przyjechaliśmy tu po zwycięstwo - irytował się Kogut. - To po co w ogóle przyjeżdżali? - zastanawiał się trener zwycięskiego zespołu, Rafał Górak.
Młodzież ze Stróży przez pierwsze 30 minut najwyraźniej chciała jednak powalczyć. Tyle że nie wyszło to na dobre publiczności. Kto nie widział dwóch pierwszych kwadransów, ten szczęściarz. Ale gospodarze zrobili dokładnie tak samo jak w dowcipie o góralu, który usypiał dziecko, nucąc melodię, a na koniec krzyknął głośne góralskie: "hej!". Tym "hej" w przypadku "Cidrów" było ostatnie 15 minut pierwszej połowy.
Wówczas bramki posypały się jedna za drugą. Przed przerwą licznik zatrzymał się na czterech. W drugiej połowie - już w doliczonym czasie gry - na 5-0 podwyższył Kubisz. Ale najładniejszy gol to wspólne dzieło Kompały i Stranca. Ten pierwszy kopnął piłkę nad głowami wszystkich, i to z własnej połowy, do ustawionego przed polem karnym gości Stranca. - Super podanie Adama! Przyjąłem rzeczywiście na tyle dobrze, że piłka nie odskoczyła. Zobaczyłem, że Zarychta wyszedł i wystarczyło przelobować - cieszył się po spotkaniu Tomasz Stranc.
Gdy "Cidry" wygrywały już czterema bramkami, na boisku pojawił się Bober. Ale debiut 19-latka nie wypadł okazale. - Przy takim wyniku wiedzieliśmy, że spotkanie jest "nasze" i uspokoiliśmy tempo. Dlatego ciężko było coś ugrać z przodu - mówił i tak zadowolony z występu Dawid Bober, który w zeszłym sezonie w A-klasie strzelił 54 gole.
Ruch w następnej rundzie Pucharu Polski może trafić nawet na jednego z beniaminków ekstraklasy. Górak wolałby jednak Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dlaczego? - Kiedyś Marcin (Marcin Brosz, trener Podbeskidzia - przyp.red.) ograł mój Radzionków "swoją" Koszarawą Żywiec. Chcę się zrewanżować - uśmiechnął się szkoleniowiec "Cidrów".
Głos trenerów
Jarosław Araszkiewicz (trener Kolejarza): Tragedii nie ma, bo w pierwszej jedenastce było dwóch zawodników z podstawowego składu. Chciałem, żeby rezerwowi się ograli. Przyjechaliśmy dobrze pograć, a wyszło jak wyszło.
Rafał Górak (trener Ruchu): Dziś cieszymy się ze zwycięstwa, jutro pora na analizę. Co mnie cieszy? Że debiut zaliczył Dawid Bober, a ładną bramkę po niewiarygodnym podaniu Adama Kompały zdobył Tomek Stranc.
Młodzież ze Stróży przez pierwsze 30 minut najwyraźniej chciała jednak powalczyć. Tyle że nie wyszło to na dobre publiczności. Kto nie widział dwóch pierwszych kwadransów, ten szczęściarz. Ale gospodarze zrobili dokładnie tak samo jak w dowcipie o góralu, który usypiał dziecko, nucąc melodię, a na koniec krzyknął głośne góralskie: "hej!". Tym "hej" w przypadku "Cidrów" było ostatnie 15 minut pierwszej połowy.
Wówczas bramki posypały się jedna za drugą. Przed przerwą licznik zatrzymał się na czterech. W drugiej połowie - już w doliczonym czasie gry - na 5-0 podwyższył Kubisz. Ale najładniejszy gol to wspólne dzieło Kompały i Stranca. Ten pierwszy kopnął piłkę nad głowami wszystkich, i to z własnej połowy, do ustawionego przed polem karnym gości Stranca. - Super podanie Adama! Przyjąłem rzeczywiście na tyle dobrze, że piłka nie odskoczyła. Zobaczyłem, że Zarychta wyszedł i wystarczyło przelobować - cieszył się po spotkaniu Tomasz Stranc.
Gdy "Cidry" wygrywały już czterema bramkami, na boisku pojawił się Bober. Ale debiut 19-latka nie wypadł okazale. - Przy takim wyniku wiedzieliśmy, że spotkanie jest "nasze" i uspokoiliśmy tempo. Dlatego ciężko było coś ugrać z przodu - mówił i tak zadowolony z występu Dawid Bober, który w zeszłym sezonie w A-klasie strzelił 54 gole.
Ruch w następnej rundzie Pucharu Polski może trafić nawet na jednego z beniaminków ekstraklasy. Górak wolałby jednak Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dlaczego? - Kiedyś Marcin (Marcin Brosz, trener Podbeskidzia - przyp.red.) ograł mój Radzionków "swoją" Koszarawą Żywiec. Chcę się zrewanżować - uśmiechnął się szkoleniowiec "Cidrów".
Głos trenerów
Jarosław Araszkiewicz (trener Kolejarza): Tragedii nie ma, bo w pierwszej jedenastce było dwóch zawodników z podstawowego składu. Chciałem, żeby rezerwowi się ograli. Przyjechaliśmy dobrze pograć, a wyszło jak wyszło.
Rafał Górak (trener Ruchu): Dziś cieszymy się ze zwycięstwa, jutro pora na analizę. Co mnie cieszy? Że debiut zaliczył Dawid Bober, a ładną bramkę po niewiarygodnym podaniu Adama Kompały zdobył Tomek Stranc.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?