Prawie 100 zwycięstw w 4 lata. A zaczynał bez t-shirtów...
24.01.2011
Jak na polskie realia, Górak prowadził zespół nieprzeciętnie długo. - Wszędzie, gdzie nie pojadę w Polskę, jak mówię, że będę piąty rok trenerem Ruchu, nikt nie chce w to wierzyć - śmiał się jeszcze pół roku temu. Wówczas raczej nic nie wskazywało, że już po rundzie jesiennej będzie się żegnać z "Cidrami".
Tego już nikt nie dokona
A stało się to w kilka miesięcy po tym, gdy osiągnął swój największy sukces w karierze trenerskiej, którym był awans do I ligi. Sukces tym większy, że Ruch w II lidze nie miał sobie równych, przegrywając tylko dwa mecze w sezonie. Drugi Górnik Polkowice miał do żółto-czarnych stratę ośmiu punktów. Czwarty Zawisza Bydgoszcz - 17... - Pewnie trudno będzie komukolwiek powtórzyć ten sukces - przyznał potem Górak.
Tym, którzy twierdzili, że jego wkład w awans jest minimalny, a zawdzięczać może to bajecznej jak na II ligę kadrze, zamknął usta chwilę później. W I lidze w Radzionkowie nie było już Adama Kompały i Piotra Gierczaka. Była za to jedna z najmłodszych w lidze drużyn, która nie pojechała na obóz przygotowawczy. I wywalczyła - całkiem przyzwoite - szóste miejsce.
T-shirty
Nie licząc występów w I lidze, "Cidry" pod wodzą Góraka (w ciągu czterech lat) przegrały w ramach rozgrywek ligowych zaledwie 14 razy! Każdego roku walczyły o awans. Ten udało się uzyskać w sumie trzy razy. Z roku na rok Ruch - mimo że piął się w górę szczebli rozgrywkowych i miał coraz trudniejszych rywali - zdobywał też coraz więcej punktów. Ale sukcesy rodziły się w bólach.
W pierwszym sezonie jego pracy, kiedy Ruch dotarł do (przegranych) baraży z Koszarawą Żywiec, bieda w klubie aż piszczała. Zawodnicy nie mieli nawet jednakowych strojów treningowych. - Poprosiłem wtedy Tomasza Barana (późniejszego prezesa - przyp. red.), z którym poznałem się bezpośrednio przed barażami, żeby kupił nam jakieś koszulki. Dostaliśmy zwykłe t-shirty, ale... przynajmniej takie same dla każdego - wspominał Rafał Górak w książce "Żółto-czarna ojczyzna".
Stajnia Augiasza
Włączenie się w pomoc klubowi wspomnianego Tomasza Barana było dla niego impulsem do dalszej pracy. - Przez pierwszy rok docieraliśmy się. Tu było masę spraw do uregulowania. Dlatego też zabrakło nam punktu do baraży, ale to było pokłosie tego, że prezes zastał tu prawdziwą stajnię Augiasza do uprzątnięcia - w ten sposób Górak tłumaczył końcową przegraną w lidze w jego drugim sezonie pracy. Ruch za zajęcie 2. miejsca i tak jednak awansował - tyle że nie do nowej II ligi, a III.
Od tego momentu żółto-czarni zaczęli osiągać imponujące rekordy, serie bez przegranych spotkań i wygranych z rzędu. Aż do I ligi. Jakie będą dalsze losy Rafała Góraka? Jak Ruch poradzi sobie bez niego? Odpowiedź już na wiosnę.
Rafał Górak jako trener Ruchu Radzionków:
- 313 punktów w meczach ligowych
- 96 zwycięstw, 25 remisów i 20 porażek
- bilans bramek: 279-101
Tego już nikt nie dokona
A stało się to w kilka miesięcy po tym, gdy osiągnął swój największy sukces w karierze trenerskiej, którym był awans do I ligi. Sukces tym większy, że Ruch w II lidze nie miał sobie równych, przegrywając tylko dwa mecze w sezonie. Drugi Górnik Polkowice miał do żółto-czarnych stratę ośmiu punktów. Czwarty Zawisza Bydgoszcz - 17... - Pewnie trudno będzie komukolwiek powtórzyć ten sukces - przyznał potem Górak.
Tym, którzy twierdzili, że jego wkład w awans jest minimalny, a zawdzięczać może to bajecznej jak na II ligę kadrze, zamknął usta chwilę później. W I lidze w Radzionkowie nie było już Adama Kompały i Piotra Gierczaka. Była za to jedna z najmłodszych w lidze drużyn, która nie pojechała na obóz przygotowawczy. I wywalczyła - całkiem przyzwoite - szóste miejsce.
T-shirty
Nie licząc występów w I lidze, "Cidry" pod wodzą Góraka (w ciągu czterech lat) przegrały w ramach rozgrywek ligowych zaledwie 14 razy! Każdego roku walczyły o awans. Ten udało się uzyskać w sumie trzy razy. Z roku na rok Ruch - mimo że piął się w górę szczebli rozgrywkowych i miał coraz trudniejszych rywali - zdobywał też coraz więcej punktów. Ale sukcesy rodziły się w bólach.
W pierwszym sezonie jego pracy, kiedy Ruch dotarł do (przegranych) baraży z Koszarawą Żywiec, bieda w klubie aż piszczała. Zawodnicy nie mieli nawet jednakowych strojów treningowych. - Poprosiłem wtedy Tomasza Barana (późniejszego prezesa - przyp. red.), z którym poznałem się bezpośrednio przed barażami, żeby kupił nam jakieś koszulki. Dostaliśmy zwykłe t-shirty, ale... przynajmniej takie same dla każdego - wspominał Rafał Górak w książce "Żółto-czarna ojczyzna".
Stajnia Augiasza
Włączenie się w pomoc klubowi wspomnianego Tomasza Barana było dla niego impulsem do dalszej pracy. - Przez pierwszy rok docieraliśmy się. Tu było masę spraw do uregulowania. Dlatego też zabrakło nam punktu do baraży, ale to było pokłosie tego, że prezes zastał tu prawdziwą stajnię Augiasza do uprzątnięcia - w ten sposób Górak tłumaczył końcową przegraną w lidze w jego drugim sezonie pracy. Ruch za zajęcie 2. miejsca i tak jednak awansował - tyle że nie do nowej II ligi, a III.
Od tego momentu żółto-czarni zaczęli osiągać imponujące rekordy, serie bez przegranych spotkań i wygranych z rzędu. Aż do I ligi. Jakie będą dalsze losy Rafała Góraka? Jak Ruch poradzi sobie bez niego? Odpowiedź już na wiosnę.
Rafał Górak jako trener Ruchu Radzionków:
- 313 punktów w meczach ligowych
- 96 zwycięstw, 25 remisów i 20 porażek
- bilans bramek: 279-101
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?