Nie ma kozaka nad warszawiaka, a więc historia Piotra Rockiego

21.09.2011
Jest wychowankiem Polonii. W jej barwach debiutował w ekstraklasie. Dziś na stałe mieszka na Górnym Śląsku i jest "mózgiem" Ruchu Radzionków. Oto Piotr Rocki, chłopak z warszawskiej Pragi.
Doświadczony zawodnik nie kryje, że został w nim jeszcze charakter zahartowany w tej "trudnej" warszawskiej dzielnicy. - Długo już w stolicy nie mieszkam, ale... został. Przycwaniaczyć czasem trzeba. Kiedyś kumple krzywo patrzyli na moją "emigrację". Świętej pamięci Krzysiek Jasiński, z którym razem przebijaliśmy się w Polonii do pierwszej drużyny, śmiał się kiedyś ze mnie: "dałeś się, chamie, na Ślązaka przerobić". A on potem poszedł podobną drogą, ten tu zamieszkał - wspomina.

- Powiem szczerze, że być może moja piłkarska pasja uratowała mnie od zejścia na nieciekawą drogę. Dzięki treningom znajdowałem wymówkę, by kolegom z podwórka odmówić, kiedy proponowali takie czy inne "działania". Nie wszyscy z tego mojego ówczesnego grona koleżeńskiego wyszli na ludzi, niektórym powinęła się noga... Ale z tymi, którzy do dziś funkcjonują normalnie, spotykam się przy okazji wizyt w Warszawie. A czasem wpadam tam jeszcze, do mamy - dodaje Rocki.

Dziś będzie miał okazję przypomnieć się kibicom "Czarnych Koszul".
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również