"Na pewno organizacyjnie nie zasłużyliśmy na spadek"

07.07.2014
- Wiem, że dla wielu kibiców nie była to popularna decyzja, że część z nich oczekiwania miała odmienne, ale jestem przekonany, że postąpiłem słusznie - podkreśla Marcin Wąsiak, mówiąc o braku zmiany trenera.
Ruch Radzionków
W tym roku Ruch Radzionków obchodzi 95-lecie istnienia. Rok ten nie będzie jednak miło wspominany przez kibiców. Wszystko przez spadek do IV ligi. - Po tym rocznym zniknięciu z piłkarskiej mapy Polski, nikt nawet w najczarniejszych snach nie dopuszczał do siebie myśli o spadku do ligi niżej. Bo byliśmy przekonani, że stworzyliśmy drużynę, którą stać nie tylko na pewne utrzymanie w III lidze, ale być może nawet na walkę o coś więcej. Ale niestety spadki też są wkalkulowane w sport, i tym razem dotknęło to nas, choć przecież jeszcze w zimie, a nawet po dwóch pierwszych wiosennych meczach, nic na to nie wskazywało - mówi prezes klubu, Marcin Wąsiak.

Po całkowicie nieudanym sezonie, zaczęto się zastanawiać, czy w klubie powinien zostać trener Wojciech Osyra. Ostatecznie podjęto decyzję, że szkoleniowiec zostaje. - Ta kwestia była naszym dużym dylematem, muszę to otwarcie przyznać. Była naprawdę długa lista rzeczy za pozostawieniem trenera, ale długa była i lista przeciw. W tym rozważaniu przeważyły te pierwsze argumenty oraz mój pogląd, że pochopne i zbyt częste zmienianie szkoleniowców najczęściej nie służy ani klubowi ani drużynie - komentuje sternik radzionkowian.

- Wiem, że dla wielu kibiców nie była to popularna decyzja, że część z nich oczekiwania miała odmienne, ale jestem przekonany, że postąpiłem słusznie. Choć oczywiście zweryfikuje to czas. Ja w każdym razie do profesjonalizmu trenera Osyry, do jego zaangażowania i przygotowania do treningów, nie miałem żadnych zastrzeżeń. Zastrzeżenia były co do osiąganych wyników, za co odpowiada oczywiście trener, ale co jest wypadkową wielu czynników - komentuje prezes.

Oczywiście wina nie leży tylko po stronie jednej osoby. Zastrzeżenia są też do niektórych piłkarzy. - Teraz wiemy, że popełniliśmy kilka błędów jako całość. Do kilku zawodników można mieć duże pretensje za obniżkę formy, szczególnie wiosną. A na pewno do całej drużyny za to, że zaprezentowała się ona niegodnie w porównaniu z tym, jakie miała stworzone warunki pracy i finanse. Nie chcę powiedzieć, że było pod tym względem idealnie, ale na pewno organizacyjnie nie zasłużyliśmy na spadek, a wręcz byliśmy w czołówce tej ligi - podkreśla Wąsiak.

Cel na nowy sezon jest oczywisty - powrót do III ligi. Aby tego dokonać, do "Cidrów" dołączyło kilku zawodników, którzy powinni być wiodącymi postaciami zespołu - Piotr Rocki, Adam Giesa i Andrzej Buchcik. Niewykluczone, że wkrótce do klubu dołączą kolejni. - Myślę, że przydałby nam się jeszcze jeden rozgrywający, który mógłby grać z powodzeniem obok Adama Giesy, ale niekoniecznie musiałby to być piłkarski wirtuoz, a raczej ktoś z zacięciem defensywnym, bo gdy Adam z Piotrem Rockim będą szaleć z przodu, potrzeba nam tam będzie kogoś, kto dobrze zabezpieczy tyły, ale też potrafił będzie dogrywać im dobre piłki. Na pewno powinien dołączyć ktoś jeszcze do obrony, ktoś kto także gotów będzie na grę w pierwszym składzie i dodania coś od siebie do całej drużyny. Pewnie to nie będą tak głośnie nazwiska jak Giesa czy Rocki, ale na pewno piłkarze, którzy nas realnie wzmocnią - przyznaje.

Wzmacniając zespół trzeba pamiętać, że klub wciąż musi spłacać długi. Mimo spadku, budżet "Cidrów" będzie zbliżony do tego, jaki był w poprzednim sezonie. - W tym w dalszym ciągu w każdym miesiącu będziemy musieli mieć zabezpieczoną kwotę około dwudziestu tysięcy złotych na spłaty zobowiązań z lat poprzednich. Bo tylko tak finalnie wyprowadzimy klub na prostą. Bardzo cieszy każda spłacona zaległość, a w ostatnich dwóch, trzech miesiącach kilka kolejnych osób czy firm udało nam się spłacić. W ciągu najbliższych sześciu miesięcy powinny zamknąć się sprawy kolejnych trzech piłkarzy i trzech firm, a to spowoduje, że w przyszłym roku będzie nam wyraźnie lżej - mówi Wąsiak. Zadłużenie klubu spadło z kwoty 1,4 mln zł do około 760 tys. zł.
źródło: SportSlaski.pl / Ruch Radzionków

Przeczytaj również