Jak wygląda sytuacja w Radzionkowie? "Mamy jeszcze 1,2 miliona długu..."

15.10.2012
- Nie ma dnia, żebym nie był w klubie. Nie wiadomo w co ręce włożyć. Na tę chwilę najważniejsze zadanie to poszukiwanie pieniędzy - mówi o obecnej pracy dla klubu prezes Marcin Wąsiak.

Marcin Wąsiak, prezes Ruchu Radzionków, w rozmowie z portalem sport.slask.pl opowiada o obecnej sytacji klubu, który został wycofany z rozgrywek. PZPN akceptując wniosek prezesa "Cidrów" jednocześnie zagwarantował Ruchowi miejsce w III lidze od sezonu 2013/2014. To sprawia, że radzionkowski klub ma jeszcze nieco ponad 250 dni na uporządkowowanie spraw organizacyjnych do takiego stopnia, aby wystartować w lidze.

Marcin Wąsiak za priorytet w swojej pracy na rzecz klubu uznał spłacenie zadłużenia "Cidrów". - Gdy przejmowałem klub, dług sięgał 1,3 miliona złotych. Dziś to około 1,2 miliona. Dynamika spłaty zadłużenia może nie jest zbyt duża, ale zgodna z naszymi założeniami. Dług będzie nas gnębił jeszcze wiele miesięcy, a może i lat. Jesteśmy na to przygotowani - opowiada prezes Ruchu.

Wąsiak powoli odkrywa również plany dotyczące budowy drużyny. Prezes zdradza wymarzoną kwotę, która pozwoliłaby mu storzyć silny zespół. - Gdybyśmy mieli milion złotych, to byłbym bardzo zadowolony. Myślę jednak, że przyjdzie nam budować zespół za dużo mniejsze pieniądze. Wiele powinno wyjaśnić się w listopadzie, gdy poznamy miejski budżet na przyszły rok. Stypendia, pieniądze za promocję i reklamę, dofinansowanie grup młodzieżowych - to wszystko są środki, którymi może wspomóc nas miasto. Wtedy też będziemy wiedzieć, do jakich piłkarzy się ustawiać.

- Pierwszym zadaniem będzie jednak zatrudnienie trenera. Chciałbym, żeby stało się to w marcu. Szkoleniowiec miałby wtedy czas, by oglądać piłkarzy, którzy po zakończeniu sezonu dołączyliby do naszej drużyny. Z niektórymi zawodnikami rozmawiam już dziś. Są tacy, którzy grali już w Ruchu i chcą wrócić - opowiada prezes "Cidrów".

źródło: slask.sport.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również