Gielza celuje w życiowy rekord

21.04.2009
20 - tyle goli Sebastian Gielza zdobył w sezonie 2005/06, grając w IV-ligowym wówczas GKS-ie Katowice. - Mam nadzieję, że w tym roku będzie "życiówka" - zapowiada snajper "Cidrów".
Niewiele brakowało, by fani Ruchu zaczęli mówić o lekkiej zadyszce swego najlepszego napastnika. Ten nie zdobył bramki od 20. kolejki, kiedy Ruch pokonał u siebie Energetyk ROW Rybnik, a w 41 minucie sobotniego spotkania w Dobrzeniu Wielkim nie wykorzystał rzutu karnego. - Kac w pierwszym momencie był straszny. Grało się nam ciężko, więc ta bramka miała nam dać oddech. Tymczasem bramkarz zdołał mój strzał obronić i naprawdę wystraszyłem się, że może nas to kosztować stratę punktów - opowiada Gielza. Na szczęście dla lidera, w ostatnim kwadransie meczu najpierw trafił Tomasz Stranc, a potem niefortunny egzekutor zrehabilitował się, zamieniając na gola podanie Adriana Mielca.

- Odetchnąłem z ulgą, choć nie był to mój pierwszy niewykorzystany karny w życiu. Powiedziałem sobie, że jeśli będzie kolejna okazja, to na pewno do piłki podejdę - zaznacza napastnik "Cidrów". I nic dziwnego. Jego życiowy rekord jest na wyciągnięcie ręki. Grając w sezonie 2005/06 w IV-ligowym wówczas GKS-ie Katowice, zdobył 20 bramek. W obecnych rozgrywkach ma ich na koncie już 15. - Czy drażnią mnie chwile, w których muszę zejść z boiska? Owszem. Ale rozumiem, że konkurencja w drużynie musi być - podkreśla. Jako, że jest jednak typem "łowcy bramek", najlepiej czuje się na szpicy... w pojedynkę. - Podoba mi się system 4-5-1. Lubię mieć wokół siebie dużo miejsca, a Adam Kompała czy Marek Kubisz potrafią wówczas dogrywać świetne piłki - dodaje. W III lidze lepszych "asystentów" nie ma...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również