Czy "Cidry" zrzucą Motyce z głowy Koronę?

25.08.2009
Ruch zagra dziś z Koroną w I rundzie Pucharu Polski. - Do Radzionkowa wraca ekstraklasa - uśmiechają się w ekipie "Cidrów". - Jeśli przegramy, to nic się nie stanie - twierdzi Marek Motyka.
W światku kibiców zaczął krążyć żart, że Marek Motyka po trzeciej porażce z rzędu nie wraca do Kielc, bo boi się, że go zwolnią (Korona w sobotę przegrała z Polonią Bytom). Szkoleniowiec "złocisto-krwistych" rzeczywiście po sobotnim meczu nie wrócił do stolicy woj. świętokrzyskiego, ale tylko dlatego, że już dziś kielczanie zmierzą się z Ruchem w Pucharze Polski. Odległość dzieląca stadiony Polonii i "Cidrów" to 5 kilometrów. - Fajnie się to ułożyło. Nie było sensu jechać do Kielc i z powrotem. Zamiast marnować czas na przejazd, trenowaliśmy w Katowicach - tłumaczy trener.

Ale dobry humor Motyka traci, kiedy rozmowa wkracza na temat jego sytuacji w Koronie. - W Radzionkowie zagram najmocniejszym składem. Ale proszę wiedzieć, że nie dlatego, że kolejna porażka może coś oznaczać. O swój los się nie martwię. I co to w ogóle za szukanie jakichś sensacji? - irytuje się Motyka i dodaje, że z powodu urazu może nie zagrać Edson. - Nawet jak przegramy, to co? Korona z głowy nikomu nie spadnie - złości się dalej trener. Przyznaje też, że o rywalu wie tyle, iż... jest liderem w II lidze.

Chyba nieco więcej o przeciwniku wiedzą w Radzionkowie. - Mieliśmy na stadionie Polonii "swojego" człowieka - wyjaśnia Dariusz Okoń, kierownik zespołu, który sam zazwyczaj ogląda, jak grają konkurenci. - W sobotę jednak byłem już myślami przy naszym meczu z Zagłębiem.

Co oznacza dla Ruchu pojedynek z Koroną? Ciężki bój. Przede wszystkim jednak w klubie cieszą się, że marketingowo to jeden z lepszych trafów. - Spodziewamy się dużej frekwencji na trybunach. Cena biletów została wyjątkowo podniesiona. W końcu na Narutowicza 11 wraca ekstraklasa! - uśmiecha Marcin Wąsiak, dyrektor ds. marketingu.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również