Adrenalina dla trenerów
27.01.2009
- Myślę, że to najlepsze rozwiązanie - mówił Marek Procyszyn, szef związku, informując o korekcie terminarza. Okazuje się jednak, że zadowolonych z tej decyzji nie jest za wielu... o ile w ogóle tacy są. - Działacze przeszli samych siebie. Jak dla mnie, liga mogłaby wrócić do gry nawet 1 marca, ale nie można bawić się w takie zmiany na kilka tygodni przed inauguracją rundy. Plany, jakie nakreśliły sobie wszystkie drużyny, nadają się po części do kosza - wścieka się Marek Mandla. Trener BKS-u Stal Bielsko-Biała zauważa, że harmonogram przygotowań do drugiej części sezonu ustalił już kilka miesięcy temu.
Równie niezadowolony jest Rafał Górak, opiekun Ruchu Radzionków. - 1 marca mieliśmy jechać na obóz do Gutowa. Musieliśmy go odwołać, a było to dla nas tym bardziej kłopotliwe, że "zaklepaliśmy" ten wyjazd jeszcze w lecie. Przed właścicielami tamtejszego ośrodka wyszliśmy na mało poważnych klientów - podkreśla Górak. Szkoleniowiec "Cidrów" przekonuje zarazem, że nie czuje w stosunku do władz OZPN-u złości. - Czuję... bezradność. Można było uniknąć tego zamieszania. Ludziom w Opolu brakuje po prostu wyobraźni. Ja nawet urodziny swojego syna planuję z wyprzedzeniem - dodaje trener lidera opolsko-śląskiej III ligi.
W ostrzejszym tonie wypowiada się Mandla. Jego zdaniem, największy błąd związku polegał na tym, że żaden z jego przedstawicieli nie zapoznał się z opinią szkoleniowców. - To skandal! Przecież to właśnie trenerzy są tym wszystkim najbardziej zainteresowani. Tymczasem nikt o nas nie pomyślał. W Opolu nie czują specyfiki tej dyscypliny sportu. Zarządzają rozgrywkami, nie mając o nich tak naprawdę większego pojęcia. No chyba, że traktują tę ligę amatorsko. Wówczas ich działania miałyby sens. Ponoć chcieli dobrze, a udało im się tylko podwyższyć nam poziom adrenaliny - grzmi opiekun bielszczan.
Równie niezadowolony jest Rafał Górak, opiekun Ruchu Radzionków. - 1 marca mieliśmy jechać na obóz do Gutowa. Musieliśmy go odwołać, a było to dla nas tym bardziej kłopotliwe, że "zaklepaliśmy" ten wyjazd jeszcze w lecie. Przed właścicielami tamtejszego ośrodka wyszliśmy na mało poważnych klientów - podkreśla Górak. Szkoleniowiec "Cidrów" przekonuje zarazem, że nie czuje w stosunku do władz OZPN-u złości. - Czuję... bezradność. Można było uniknąć tego zamieszania. Ludziom w Opolu brakuje po prostu wyobraźni. Ja nawet urodziny swojego syna planuję z wyprzedzeniem - dodaje trener lidera opolsko-śląskiej III ligi.
W ostrzejszym tonie wypowiada się Mandla. Jego zdaniem, największy błąd związku polegał na tym, że żaden z jego przedstawicieli nie zapoznał się z opinią szkoleniowców. - To skandal! Przecież to właśnie trenerzy są tym wszystkim najbardziej zainteresowani. Tymczasem nikt o nas nie pomyślał. W Opolu nie czują specyfiki tej dyscypliny sportu. Zarządzają rozgrywkami, nie mając o nich tak naprawdę większego pojęcia. No chyba, że traktują tę ligę amatorsko. Wówczas ich działania miałyby sens. Ponoć chcieli dobrze, a udało im się tylko podwyższyć nam poziom adrenaliny - grzmi opiekun bielszczan.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?