WYWIAD. Mirosław Smyła: Marzy nam się pierwsze miejsce

13.07.2011
Po rozczarowującym poprzednim sezonie Rozwój Katowice chce powalczyć o coś więcej w III lidze. Może nawet o awans. Przynajmniej taką nadzieję ma Mirosław Smyła, trener katowiczan.
Za wami pierwszy sparing. Jednobramkowa porażka z I-ligową Polonią Bytom wstydu chyba nie przynosi?
- Na pewno nie, chociaż to tylko pierwsza gra kontrolna, nic więcej. Podzieliłem chłopaków na dwie drużyny. W pierwszej połowie zagrało gro zawodników z podstawowego składu. Siedmiu-ośmiu z nich będzie tworzyć trzon naszej drużyny. Było też kilka nowych nazwisk, m.in. Łukasz Winiarczyk, Dariusz Rucki, Robert Pietrek czy Sebastian Gielza. Jak na pierwszy mecz zaprezentowali się całkiem przyzwoicie.

W drugiej połowie tak dobrze jednak nie było...
- Zdecydowanie nie. Pojawiło się wtedy wielu testowanych zawodników i, co by nie powiedzieć, zawiedli. Ani indywidualnie, ani zespołowo, nie było tego, co chciałbym widzieć.

Jak przedstawiają się sprawy z nowymi zawodnikami? Kto ma już podpisane kontrakty?
- Damian Sadowski, który z Polonią Bytom zagrał na prawej pomocy, i Sebastian Gielza, napastnik ze Skałki Żabnica, to już nasi chłopcy. Adam Krakowski też mam nadzieję, że niebawem przedłuży wypożyczenie z Górnika Zabrze. Inni muszą jeszcze poczekać.

Kogo najchętniej widziałby pan w Rozwoju?
- Łukasz Winiarczyk, który ostatnio grał w Skałce, wystąpił dziś na lewej obronie. Po pierwszej rozmowie ze mną i wstępnych "oględzinach" w sparingu, jestem na pewno na tak. Myślę, że się dogadamy, ale to są już kwestie organizacyjne. Dariusz Rucki też grał w Żabnicy. To chłopak ograny w III-lidze, sprawdził się w kilku klubach z tego szczebla. Teraz jest z nami i temat jego przyjścia jest otwarty. Natomiast Mateusz Żyła z Podbeskidzia Bielsko-Biała zostaje z nami do soboty. Myślę, że pojawi się w tym czasie informacja, czy będzie do nas wypożyczony. Wreszcie bramkarz Robert Pietrek z Piasta Gliwice. Grał nerwowo. Miał kilka dobrych zagrań, ale też nie popisał się przy bramce. Chciał się pokazać w nowej drużynie, przeciwko I-ligowcowi. Myślę, że możemy to spisać na karb młodości, bo na treningach spisywał się przyzwoicie. Po rozmowach z trenerami podejmiemy decyzję, co dalej.

Na budowę drużyny nie macie chyba jednak wiele czasu...
- Zdecydowanie nie. Z tej ekipy musimy skleić "jedenastkę", która już za tydzień zagra w Pucharze Polski. I to nie zagra byle jak, ale jak równy z równym z Górnikiem Wałbrzych, który jest ograną drużyną w II-lidze, takim zespołem ze środka tabeli. Nam na tym pucharze po prostu zależy, to szansa na promocję. Później natomiast przyjeżdżamy do Cieszyna na obóz i przygotowujemy się do ligi.

Co chcecie w niej osiągnąć?
- Jak każdego zespołu, tak i naszym celem jest wygrywanie. W każdym meczu zagramy o zwycięstwo. Zobaczymy, co to da, czy ósme, siódme, trzecie czy piąte miejsce. Może pierwsze? Na pewno marzy nam się to wszystkim i będziemy się o to starać. I na pewno nie jesteśmy bez szans!

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również