Trener Rozwoju: Płakać się chce

05.10.2010
Rozwój zremisował w ostatniej kolejce z Victorią Częstochowa. Po raz kolejny katowiczanie gola stracili po stałym fragmencie gry. - Już sam nie wiem, co się z nami dzieje - rozkłada ręce pomocnik Tomasz Stranc.
Dwa tygodnie temu Rozwój przegrał w Łaziskach Górnych z Polonią, dwie bramki tracąc po rzutach rożnych. We wcześniejszych spotkaniach również nie uniknął błędów w kryciu, a w miniony weekend sytuacja się powtórzyła. - Płakać się chce - kręci głową trener Mirosław Smyła, który "wałkuje" stałe fragmenty gry na treningach.

- Przeszliśmy już przy stałych fragmentach ze „strefy” na ścisłe, bezpośrednie krycie. Ale znów się nie udało... Zabrakło chłopakom agresji, bo gdyby ktoś mocniej przeszkadzał, skakał, to tego gola dla Victorii by nie było. Ale to tylko dla nas znak, że trzeba jeszcze ciężej pracować - dodaje szkoleniowiec.
źródło: rozwoj.info.pl

Przeczytaj również