Trener Rozwoju Katowice: My tych chłopaków Legii nie reklamujemy

09.02.2011
- Arek Milik i Wojtek Król? W tej chwili nie w głowach im wielkie kontrakty. Otrzymują stypendia w wysokości 200 czy 300 złotych i to im wystarcza - przekonuje Mirosław Smyła, trener III-ligowca.
Od kilku miesięcy przygoda z piłką Arkadiusza Milika i Wojciecha Króla wzbogaca się regularnie o ciekawe wątki. Wątki testów w Górniku Zabrze, Reading, Tottenhamie Londyn... Kolejnym jest wyjazd z "młodą" Legią Warszawa na obóz do Włoch.

Mirosław Smyła zapewnia jednak, że klub myśli wyłącznie o dobru tych 17-latków. - Nie jest tak, że my ich do Legii promujemy. Nic z tych rzeczy. Do Włoch jadą po to, żeby zebrać nowe doświadczenia. Tak ich właśnie prowadzimy - aby mieli okazję poznać jak najwięcej - przekonuje. Jego zdaniem, problemem nie jest też szum wokół młodego duetu. Szum naprawdę już spory...

- Są do tego dobrze przygotowani. To bardzo pokorni chłopcy - uważa Smyła. - W tej chwili nie w głowach im wielkie kontrakty. Otrzymują stypendia w wysokości 200 czy 300 złotych i to im wystarcza. Mają zamiar reprezentować Rozwój, bo wiedzą, gdzie w tej chwili jest ich miejsce w szeregu. A że chcieli zobaczyć, jak jest w Anglii? Gdy wrócili, powiedzieli mi: "trenerze, my tu wcale gorzej nie trenujemy" - uśmiecha się szkoleniowiec Rozwoju.

Nie ukrywa też, że wiąże z Milikiem i Królem poważne plany. - Chciałbym na nich zbudować zespół, który od nowego sezonu powalczy w III lidze o coś więcej, ale jeśli okaże się, że ten szczebel to dla nich już za niski poziom, my sami ich wypchniemy. W innym przypadku będą występować u nas dalej - tłumaczy.

Nie oznacza to, że na wiosnę obaj "porzucą" zespół występujący w Śląskiej Lidze Juniorów Młodszych. Wręcz przeciwnie. Tam też mają o co grać. - Rywalizujemy z Gwarkiem Zabrze o pierwsze miejsce. Jeśli się uda, to - kto wie - może skończy się mistrzostwem Polski? - zastanawia się Smyła. I - jak sam mówi - podstawy do takiego optymizmu są. Dlaczego?

- Bo Rozwój prowadzi naprawdę fajną politykę. Stawia na młodych chłopaków, ale nawet przez chwilę ich nie blokuje - co w wielu klubach się zdarza - tylko dba o nich. Proszę sobie wyobrazić, że w III-ligowym klubie na obóz do Zakopanego nie pojechał tylko pierwszy zespół, ale również grupa juniorów. A spośród nich na przyszłość rokują nie tylko Arek i Wojtek...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również