Trener Rozwoju: Kary dla zawodników? Jestem daleki od takich metod
29.04.2010
- Może potrzeba nam meczu z zespołem z czołówki, jakim jest Leśnica? - zastanawiał się przed wczorajszym spotkaniem Przemysław Gałecki, obrońca Rozwoju Katowice. Dzisiaj wiadomo już, że to nie o to chodziło. Tak jak drużyna ze Zgody grała źle z dużo niżej notowanymi przeciwnikami, tak też zawiodła w starciu z jednym z potentatów ligi.
Przyznaje to Damian Galeja. - Nie neguję, że okazaliśmy się słabsi. Leśnica była piłkarsko zespołem lepszym. Ma indywidualności. One pociągnęły ją do zwycięstwa - wskazuje szkoleniowiec Rozwoju. Zapytany jednak, czy jego drużyna sięgnęła w pewnym sensie dna, zaprzecza. - Nie przegraliśmy przecież 0-5. Zresztą, oprócz tych dwóch bramkowych sytuacji LZS dużo więcej okazji nie miał - podkreśla.
Ale to dosyć marne pocieszenie. Jeszcze na starcie wiosny Rozwój celował przecież w awans. - Nie jest dobrze. Zespół stracił entuzjazm, ale tych chłopaków stać na czerpanie radości z gry. Ze swojej strony mogę zapewnić, że zrobię wszystko, by wyciągnąć drużynę z tego małego kryzysu. Czy myślę o karach dla piłkarzy? Nie. Jestem daleki od takich metod - zapewnia Galeja.
Przyznaje to Damian Galeja. - Nie neguję, że okazaliśmy się słabsi. Leśnica była piłkarsko zespołem lepszym. Ma indywidualności. One pociągnęły ją do zwycięstwa - wskazuje szkoleniowiec Rozwoju. Zapytany jednak, czy jego drużyna sięgnęła w pewnym sensie dna, zaprzecza. - Nie przegraliśmy przecież 0-5. Zresztą, oprócz tych dwóch bramkowych sytuacji LZS dużo więcej okazji nie miał - podkreśla.
Ale to dosyć marne pocieszenie. Jeszcze na starcie wiosny Rozwój celował przecież w awans. - Nie jest dobrze. Zespół stracił entuzjazm, ale tych chłopaków stać na czerpanie radości z gry. Ze swojej strony mogę zapewnić, że zrobię wszystko, by wyciągnąć drużynę z tego małego kryzysu. Czy myślę o karach dla piłkarzy? Nie. Jestem daleki od takich metod - zapewnia Galeja.
Polecane