Trener pierwszy do odstrzału
25.02.2009
Zimowa przerwa w rozgrywkach przyniosła na Zgody niemałą rewolucję. Z klubem pożegnali się najbardziej doświadczeni gracze, których zastąpili tacy zawodnicy jak choćby Damian Gacki, Adam Giesa czy Marcin Kuzak. Zmiany zostały zakrojone na tak dużą skalę, że dla trenera Krzysztofa Izydora każdy sparing jest na wagę złota.
- Jeśli czegoś się obawiam, to właśnie braku zgrania. To jak na razie nasz największy mankament - szkoleniowiec III-ligowca wskazuje na statystyki dotychczasowych gier kontrolnych. Rozwój wygrał zaledwie jedną z nich. - Najlepiej wyglądaliśmy na początku okresu przygotowawczego. Potem było już nieco gorzej. Ostatnie sprawdziany przed ligą powinny jednak pokazać potencjał tego zespołu - zapewnia. Izydor przyznaje, że - mimo wszystko - nie udało mu się ściągnąć do drużyny kilku solidnych piłkarzy.
Już wcześniej upadł temat pozyskania Grzegorza Bonka. Fiaskiem zakończyły się także zakusy na Artura Nowaka, najlepszego strzelca IV ligi, grającego jesienią dla Zagłębiaka Dąbrowa Górnicza, oraz Dawida Gajewskiego z "młodego" Górnika Zabrze. - A szkoda. Gajewski zbawiłby nasze lewe skrzydło - uważa opiekun ekipy z Katowic i przekonuje, że kadrę na drugą część sezonu ma już skompletowaną. - No chyba, ze udałoby się sprowadzić skutecznego napastnika. Kogoś takiego wziąłbym w ciemno - dodaje po chwili.
Nawet bez kolejnych nowych twarzy Rozwój stanowi wielką niewiadomą. - Zdaję sobie sprawę, że jeśli na wiosnę coś nie wyjdzie, to będę pierwszym do odstrzału - przyznaje Izydor. Nie od dziś jednak wiadomo, że rewolucja swoje dzieci pożera...
- Jeśli czegoś się obawiam, to właśnie braku zgrania. To jak na razie nasz największy mankament - szkoleniowiec III-ligowca wskazuje na statystyki dotychczasowych gier kontrolnych. Rozwój wygrał zaledwie jedną z nich. - Najlepiej wyglądaliśmy na początku okresu przygotowawczego. Potem było już nieco gorzej. Ostatnie sprawdziany przed ligą powinny jednak pokazać potencjał tego zespołu - zapewnia. Izydor przyznaje, że - mimo wszystko - nie udało mu się ściągnąć do drużyny kilku solidnych piłkarzy.
Już wcześniej upadł temat pozyskania Grzegorza Bonka. Fiaskiem zakończyły się także zakusy na Artura Nowaka, najlepszego strzelca IV ligi, grającego jesienią dla Zagłębiaka Dąbrowa Górnicza, oraz Dawida Gajewskiego z "młodego" Górnika Zabrze. - A szkoda. Gajewski zbawiłby nasze lewe skrzydło - uważa opiekun ekipy z Katowic i przekonuje, że kadrę na drugą część sezonu ma już skompletowaną. - No chyba, ze udałoby się sprowadzić skutecznego napastnika. Kogoś takiego wziąłbym w ciemno - dodaje po chwili.
Nawet bez kolejnych nowych twarzy Rozwój stanowi wielką niewiadomą. - Zdaję sobie sprawę, że jeśli na wiosnę coś nie wyjdzie, to będę pierwszym do odstrzału - przyznaje Izydor. Nie od dziś jednak wiadomo, że rewolucja swoje dzieci pożera...
Polecane