Tomasz Stranc: Odbudowałem się. I fizycznie, i psychicznie
17.01.2011
Pół roku temu Tomasz Stranc, nieco przygnębiony, opuszczał Radzionków. W Ruchu dał się poznać za sprawą świetnych występów w III lidze. Gdy "Cidry" awansowały do II ligi, licznik jego gier nagle się zatrzymał. Także, a może i przede wszystkim na skutek ciężkiej kontuzji.
Złe samopoczucie spotęgował fakt, że nie chciała go u siebie nawet III-ligowa Skałka Żabnica, przez którą był testowany. - W tej chwili muszę udowadniać swoją przydatność gdziekolwiek bym nie pojechał - rozkładał ręce "Tonio", któremu kilka miesięcy wcześniej przyglądała się... Polonia Bytom. Ostatecznie wylądował w Rozwoju Katowice i po pół roku gry śmiało może powiedzieć: to był dobry ruch.
- Zagrałem we wszystkich spotkaniach, w pełnym wymiarze czasowym. To pomogło odbudować mi się i fizycznie, i psychicznie. Oczywiście, raz było lepiej, raz gorzej. Generalnie bez szału, ale najbardziej cieszę się z tego, że nie doznałem żadnego urazu - wskazuje 26-letni pomocnik, będący na dobrej drodze, by znów zagrać w wyższej lidze.
- Ale na razie żadna propozycja nie padła - zastrzega. - Trenuję z Rozwojem, mam jeszcze przez pół roku ważny kontrakt. Nie zastanawiam się, co będzie potem. To też zależy od tego, jak się zaprezentuję wiosną - zaznacza.
Rozwój ma o co walczyć. 11. miejsce, które zajmuje po rundzie jesiennej, jest rozczarowaniem. - Mogliśmy być spokojnie nawet na czwartym, piątym miejscu. Jesteśmy na jedenastym, ale też różnice punktowe nie są duże. Oczywiście, o awansie nie ma co nawet mówić. Celem jest po prostu jak najwyższe miejsce w tabeli, jak największa ilość punktów. I budowa coraz lepszej drużyny, takiej, która w przyszłym sezonie mogłaby zdziałać coś więcej - wskazuje Stranc.
Złe samopoczucie spotęgował fakt, że nie chciała go u siebie nawet III-ligowa Skałka Żabnica, przez którą był testowany. - W tej chwili muszę udowadniać swoją przydatność gdziekolwiek bym nie pojechał - rozkładał ręce "Tonio", któremu kilka miesięcy wcześniej przyglądała się... Polonia Bytom. Ostatecznie wylądował w Rozwoju Katowice i po pół roku gry śmiało może powiedzieć: to był dobry ruch.
- Zagrałem we wszystkich spotkaniach, w pełnym wymiarze czasowym. To pomogło odbudować mi się i fizycznie, i psychicznie. Oczywiście, raz było lepiej, raz gorzej. Generalnie bez szału, ale najbardziej cieszę się z tego, że nie doznałem żadnego urazu - wskazuje 26-letni pomocnik, będący na dobrej drodze, by znów zagrać w wyższej lidze.
- Ale na razie żadna propozycja nie padła - zastrzega. - Trenuję z Rozwojem, mam jeszcze przez pół roku ważny kontrakt. Nie zastanawiam się, co będzie potem. To też zależy od tego, jak się zaprezentuję wiosną - zaznacza.
Rozwój ma o co walczyć. 11. miejsce, które zajmuje po rundzie jesiennej, jest rozczarowaniem. - Mogliśmy być spokojnie nawet na czwartym, piątym miejscu. Jesteśmy na jedenastym, ale też różnice punktowe nie są duże. Oczywiście, o awansie nie ma co nawet mówić. Celem jest po prostu jak najwyższe miejsce w tabeli, jak największa ilość punktów. I budowa coraz lepszej drużyny, takiej, która w przyszłym sezonie mogłaby zdziałać coś więcej - wskazuje Stranc.
Polecane