Śląskie firmy chcą 16-latka. Ten w debiucie w III lidze zdobył dwa gole

26.10.2010
- Na razie o żadnym transferze nie myślę. W Rozwoju Katowice będę grał jeszcze co najmniej do końca sezonu - zapewnia Arkadiusz Milik, wielka nadzieja III-ligowca.
Arkadiusz Milik na własnej skórze przekonuje się o tym, że w futbolu dystans między marzeniem a marzeniem spełnionym wcale duży nie jest... Treningi w Rozwoju Katowice rozpoczął bardzo wcześnie, a mając ledwie 7 lat jeździł już na wyjazdowe spotkania zespołu. Wszystko po to, żeby... w przerwie móc postrzelać na bramkę, w której stał rezerwowy bramkarz.

- Ja uderzałem na poważnie. Nie wiem tylko, czy on na poważnie bronił - śmieje się 16-letni dziś piłkarz Rozwoju. Co ważne, słowa "piłkarz" nie używamy umownie. Od weekendowego debiutu w rywalizacji z KS-em Krasiejów Milik jest już bowiem pełnoprawnym członkiem zespołu. Ba, to właśnie o nim mówi się po tym spotkaniu najwięcej...

Młokos pojawił się na murawie od początku drugiej połowy. 45 minut później miał już na swoim koncie dwa gole i asystę. - Spodziewałem się, że zagram, ale liczyłem co najwyżej na 20-30 minut. Trener zrobił mi miłą niespodziankę - mówi zawodnik, który może występować tak na obydwu skrzydłach, jak i w ataku.

A mimo młodego wieku, atutów ma już sporo. Przede wszystkim bardzo dobrze gra obiema nogami, nie brakuje mu też szybkości. Coś jeszcze? - Myślę, że mam mocną psychikę. Szanuję każdego rywala, ale żadnego się nie boję - zapewnia. - Z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, że fizycznie od starszych zawodników jeszcze trochę odstaję, ale jeśli chcę grać kiedyś na wysokim poziomie, to nie może mi to przeszkadzać - uważa.

Na razie nie myśli też o odejściu z klubu, choć wiadomo, że chętnie widziałoby go u siebie kilkanaście klubów z całej Polski. Są w tym gronie również przedstawiciele ekstraklasy. - Czy też z Górnego Śląska? Tak - przyznaje Milik. My dodajmy zaś, że wspomniane zainteresowanie to oczywiście nie kwestia jednego meczu w III lidze. 16-latek dał się bowiem poznać już wcześniej - choćby podczas międzynarodowych turniejów rocznika 1994.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również