Rozwój - Świt 4-2 d. Ciężka przeprawa katowiczan. Ale grają dalej!

13.07.2013
Rozwój Katowice przegrywał na własnym boisku ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, jednak potrafił w dogrywce odwrócić losy meczu. W środę gracze Dietmara Brehmera zmierzą się z Hetmanem Zamość.
Wydarzenie
Najwięcej ciekawego zdarzyło się w ostatnich minutach pierwszej połowy. Najpierw na Brynowie zapanowała radość. Do podania z głębi pola dobrze wyszedł Sebastian Gielza, który wygrał pojedynek biegowy z obrońcami i mocnym strzałem z półwoleja z linii pola karnego pokonał bramkarza. Później jednak Świt zdobył bramkę do szatni. Niepotrzebny faul z prawej strony boiska skutkował groźną wrzutką i wybiciem piłki na rzut rożny. To właśnie po tym kornerze katowiczan spotkało nieszczęście, bowiem gola głową zdobył Karol Drwęcki.

Bohater
Potęga stałych fragmentów gry. Goście zdobyli oba gole po identycznie rozegranych rzutach rożnych, z kolei na 18 minut przed końcem Rozwój też pokazał, że potrafi wykorzystać stałe elementy gry. Dobrą wrzutkę z rzutu wolnego na bramkę strzałem w okienko zamienił Przemysław Gałecki. Było to o tyle dziwne, że Świt dysponował bardzo rosłą drużyną. Nie przeszkadzało to jednak katowiczanom wygrywać pojedynki główkowe.

Rozczarowanie
W dogrywce nie działo się już wiele ciekawego. Świt grał w dziesiątkę, a jego trener miał do dyspozycji tyko dwóch rezerwowych graczy, więc goście próbowali już dotrwać tylko do rzutów karnych. Rozwój miał przewagę, strzelał nawet w poprzeczkę, ale przewagę udokumentował dopiero w 109. minucie, gdy z bliska do siatki trafił rezerwowy Łukasz Kut. W ostatniej akcji bramkarz rywali poszedł pod bramkę Rozwoju, ale katowiczanie wyprowadzili kontrę, którą strzałem do pustej bramki wykończył Damian Gacki.

Co ciekawego
- W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Rozwój skopiował bramkową akcję. Ponownie strzelał z woleja Gielza, ale tym razem bramkarz świetnie wybił piłkę poza linię końcową.

- W ulewie, która pojawiła się nad stadionem przy Zgody, Rozwojowi udawało się stworzyć ciekawe akcje. W jednej z nich Damian Gacki z 10 metrów niepilnowany trafił w słupek.

- Świt musiał kończyć mecz w dziesiątkę, bowiem na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Paweł Nowotka.

- O tym jak ślisko było na murawie najlepiej świadczył fakt, że w drugiej połowie w kwadracie dla trenerów upadek zaliczył... Dietmar Brehmer, szkoleniowiec katowiczan.

- Spotkanie oglądał na żywo Piotr Mandrysz, były trener GKS-u Tychy i jego syn Robert, który grał wcześniej w Bogdance Łęczna.

- W sektorze gości pojawiło się czterech fanów Świtu.

- Dobrze spisywał się sędzia Kornel Paszkiewicz, dla którego był to pierwszy mecz na tym poziomie. W tym sezonie awansował do II ligi.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również