Rozwój - Przyszłość 1-1
27.02.2009
- Mam w kadrze kilku napastników i cały czas zastanawiam się, jak ich pomieścić na boisku. Możemy grać zarówno 4-4-2, jak i 4-3-3. Płynnie przechodzimy z jednego systemu do drugiego i dzięki temu rodzi się szansa, by zaskakiwać przeciwników - mówił chwilę przed rozpoczęciem meczu Paweł Sibik, trener Przyszłości.
Wracając do elementu zaskoczenia, po przerwie zaserwowali go rywalom i... samym sobie zawodnicy z Katowic. Po rzucie rożnym rogowian piłka trafiła do zupełnie niepilnowanego Kobeszki, a ten pewnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. - To już kolejne spotkanie, w którym tracimy bramkę po błędzie przy stałym fragmencie gry. Musimy nad tym popracować - skwitował Krzysztof Izydor, wspominając zarazem sytuację, jaka miała miejsce tuż przed otwarciem wyniku. Tylko Płonce zawodnicy ze Zgody mogą zawdzięczać, że piłka po strzale głową Kobeszki nie znalazła drogi do siatki.
Największe pretensje do swoich piłkarzy opiekun III-ligowca mógł mieć właśnie za początek drugiej połowy. W pierwszej odsłonie inicjatywa należała bowiem do Rozwoju. Szczęścia próbowali Kuzak i Michalski. Najbliżej powodzenia był ten drugi, ale nie potrafił pokonać Jarzombka, choć futbolówka spadła mu pod nogi na 6 metrze.
To, co najlepsze, Rozwój pokazał jednak w ostatnim fragmencie potyczki. Bardzo aktywny był Brysz, który nękał bramkę rywali uderzeniami z dystansu. Swojego gola szukał także Chmielowiec. Ostatecznie na listę strzelców udało się wpisać Karpowiczowi, który wykorzystał sytuację sam na sam z golkiperem Przyszłości.[b]
[/b]
Wracając do elementu zaskoczenia, po przerwie zaserwowali go rywalom i... samym sobie zawodnicy z Katowic. Po rzucie rożnym rogowian piłka trafiła do zupełnie niepilnowanego Kobeszki, a ten pewnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. - To już kolejne spotkanie, w którym tracimy bramkę po błędzie przy stałym fragmencie gry. Musimy nad tym popracować - skwitował Krzysztof Izydor, wspominając zarazem sytuację, jaka miała miejsce tuż przed otwarciem wyniku. Tylko Płonce zawodnicy ze Zgody mogą zawdzięczać, że piłka po strzale głową Kobeszki nie znalazła drogi do siatki.
Największe pretensje do swoich piłkarzy opiekun III-ligowca mógł mieć właśnie za początek drugiej połowy. W pierwszej odsłonie inicjatywa należała bowiem do Rozwoju. Szczęścia próbowali Kuzak i Michalski. Najbliżej powodzenia był ten drugi, ale nie potrafił pokonać Jarzombka, choć futbolówka spadła mu pod nogi na 6 metrze.
To, co najlepsze, Rozwój pokazał jednak w ostatnim fragmencie potyczki. Bardzo aktywny był Brysz, który nękał bramkę rywali uderzeniami z dystansu. Swojego gola szukał także Chmielowiec. Ostatecznie na listę strzelców udało się wpisać Karpowiczowi, który wykorzystał sytuację sam na sam z golkiperem Przyszłości.[b]
[/b]
Polecane