Rozwój - Legia 0-3. Ambicja była, zabrakło umiejętności...
17.08.2013
Wydarzenie
Przyjazd Legii Warszawa na stadion przy ul. Zgody 28 był dla kibiców Rozwoju Katowice piłkarskim świętem. Trybuny pękały w szwach, a zarówno przed meczem, jak i w jego przerwie przygrywała orkiestra dęta KWK Wujek. Dla drużyny Dietmara Brehmera sobotni pojedynek - mimo wysokiej porażki - był również cennym doświadczeniem, który z pewnością zaprocentuje na boiskach II ligi.
Bohaterowie
Zwycięstwo Legii w Katowicach miało dwóch ojców. Pierwszym był Michał Kucharczyk, który zagrał tylko w pierwszej połowie, ale zaliczył asysty przy obu bramkach. Drugim należy ochrzcić Jakuba Koseckiego, który do pojedynku podszedł bardzo poważnie i dwukrotnie trafił do siatki. Najpierw tuż przed, a potem tuż po przerwie.
Rozczarowanie
Mimo różnicy dwóch klas rozgrywkowych za rozczarowanie należy uznać postawę defensywy Rozwoju. Legioniści nie trafiali do siatki po efektownych akcjach, a prostymi środkami, które w meczu dwóch drużyn grających na szczeblu centralnym powinny przychodzić mistrzowi Polski z większym trudem. Dwa dośrodkowania ze skrzydła i nieupilnowanie rywala w polu karnym, czy umożliwienie Koseckiemu strzału sprzed linii "16", to dzisiejsze grzechy katowickich obrońców.
Co ciekawego
- Niemalże dokładnie przed dwoma laty Legia Warszawa gościła już na stadionie w Brynowie. Wówczas mecz zakończył się wynikiem 1:4. Teraz Rozwój stracił "tylko" trzy bramki, nie strzelając żadnej. Progres jest widoczny? Bynajmniej...
- W Katowicach pojawiło się 150 kibiców gości, wspieranych przez fanów Zagłębia Sosnowiec. Bilety miała jedynie połowa z nich, która solidaryzując się z kolegami po szalu na stadion także nie weszła i po pierwszej połowie wyruszyła w drogę powrotną.
- Pierwsza bramka dla gości padła po świetnym zagraniu Kucharczyka, który jak na tacy wyłożył piłkę Markowi Saganowskiemu, a ten mierzonym lobem wyprowadził Legię na prowadzenie.
- W kolejnych fragmentach mecz się wyrównał. Stołeczna drużyna prowadziła grę, ale nie stwarzała już tak dużego zagrożenia pod bramką Mateusza Sławika.
- Do wyrównania mógł na dziesięć minut przed przerwą doprowadzić Robert Tkocz, ale w dogodnej sytuacji uderzył tuż nad poprzeczką warszawskiej bramki.
- Dobrą okazję miał też Sebastian Gielza, ale w tym wypadku zabrakło nieco precyzji przy strzale głową.
- Na sześć minut przed przerwą znów skrzydłem urwał się Kucharczyk i dograł do "Kosy", który głową skierował piłkę do bramki obok bezradnego Sławika.
- Kolejny cios Legioniści zadali tuż po przerwie. Nieupilnowany na 22. metrze Kosecki przymierzył z dystansu, piłka odbiła się rykoszetem od "Sagana" i zupełnie zmyliła bramkarza Rozwoju.
- Czwartą bramkę mógł po godzinie gry dołożyć Henrik Ojamaa, ale po strzale Estończyka piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców.
- W ostatnich fragmentach gry Rozwój otrzymał rzut wolny pośredni ok. 13 metrów od bramki Skaby za niebezpieczne zagranie. Gospodarze okazję na bramkę honorową jednak zmarnowali...
- Śląski klub przygotował niespodziankę dla kibiców, którzy pojawili się na pucharowej potyczce. Wszyscy ci, którzy w środę będą chcieli obejrzeć mecz ligowy z Ostrovią Ostrów Wlkp. na stadion wejdą za darmo. Warunkiem jest okazanie biletu z pojedynku z Legią.
Przyjazd Legii Warszawa na stadion przy ul. Zgody 28 był dla kibiców Rozwoju Katowice piłkarskim świętem. Trybuny pękały w szwach, a zarówno przed meczem, jak i w jego przerwie przygrywała orkiestra dęta KWK Wujek. Dla drużyny Dietmara Brehmera sobotni pojedynek - mimo wysokiej porażki - był również cennym doświadczeniem, który z pewnością zaprocentuje na boiskach II ligi.
Bohaterowie
Zwycięstwo Legii w Katowicach miało dwóch ojców. Pierwszym był Michał Kucharczyk, który zagrał tylko w pierwszej połowie, ale zaliczył asysty przy obu bramkach. Drugim należy ochrzcić Jakuba Koseckiego, który do pojedynku podszedł bardzo poważnie i dwukrotnie trafił do siatki. Najpierw tuż przed, a potem tuż po przerwie.
Rozczarowanie
Mimo różnicy dwóch klas rozgrywkowych za rozczarowanie należy uznać postawę defensywy Rozwoju. Legioniści nie trafiali do siatki po efektownych akcjach, a prostymi środkami, które w meczu dwóch drużyn grających na szczeblu centralnym powinny przychodzić mistrzowi Polski z większym trudem. Dwa dośrodkowania ze skrzydła i nieupilnowanie rywala w polu karnym, czy umożliwienie Koseckiemu strzału sprzed linii "16", to dzisiejsze grzechy katowickich obrońców.
Co ciekawego
- Niemalże dokładnie przed dwoma laty Legia Warszawa gościła już na stadionie w Brynowie. Wówczas mecz zakończył się wynikiem 1:4. Teraz Rozwój stracił "tylko" trzy bramki, nie strzelając żadnej. Progres jest widoczny? Bynajmniej...
- W Katowicach pojawiło się 150 kibiców gości, wspieranych przez fanów Zagłębia Sosnowiec. Bilety miała jedynie połowa z nich, która solidaryzując się z kolegami po szalu na stadion także nie weszła i po pierwszej połowie wyruszyła w drogę powrotną.
- Pierwsza bramka dla gości padła po świetnym zagraniu Kucharczyka, który jak na tacy wyłożył piłkę Markowi Saganowskiemu, a ten mierzonym lobem wyprowadził Legię na prowadzenie.
- W kolejnych fragmentach mecz się wyrównał. Stołeczna drużyna prowadziła grę, ale nie stwarzała już tak dużego zagrożenia pod bramką Mateusza Sławika.
- Do wyrównania mógł na dziesięć minut przed przerwą doprowadzić Robert Tkocz, ale w dogodnej sytuacji uderzył tuż nad poprzeczką warszawskiej bramki.
- Dobrą okazję miał też Sebastian Gielza, ale w tym wypadku zabrakło nieco precyzji przy strzale głową.
- Na sześć minut przed przerwą znów skrzydłem urwał się Kucharczyk i dograł do "Kosy", który głową skierował piłkę do bramki obok bezradnego Sławika.
- Kolejny cios Legioniści zadali tuż po przerwie. Nieupilnowany na 22. metrze Kosecki przymierzył z dystansu, piłka odbiła się rykoszetem od "Sagana" i zupełnie zmyliła bramkarza Rozwoju.
- Czwartą bramkę mógł po godzinie gry dołożyć Henrik Ojamaa, ale po strzale Estończyka piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców.
- W ostatnich fragmentach gry Rozwój otrzymał rzut wolny pośredni ok. 13 metrów od bramki Skaby za niebezpieczne zagranie. Gospodarze okazję na bramkę honorową jednak zmarnowali...
- Śląski klub przygotował niespodziankę dla kibiców, którzy pojawili się na pucharowej potyczce. Wszyscy ci, którzy w środę będą chcieli obejrzeć mecz ligowy z Ostrovią Ostrów Wlkp. na stadion wejdą za darmo. Warunkiem jest okazanie biletu z pojedynku z Legią.
Polecane