Rozwój II - Nielba 1-0. Do Brynowa zawita I-ligowiec
03.08.2011
Po stojącym na niezłym poziomie spotkaniu katowiczanie odprawili z kwitkiem Nielbę Wągrowiec. „Złoty” gol padł krótko po zmianie stron, a był dziełem dwóch zawodników, którzy niegdyś stanowili o sile GKS-u Katowice. Damian Sadowski dośrodkował z prawego skrzydła w pole karne, a tam Sebastian Gielza popisał się mocnym strzałem w „krótki” róg. Kamil Ryłka był bez szans.
Wspomniany duet byłych przedstawicieli „GieKSy” przyczynił się do niejednego awansu zespołu z Bukowej. Teraz podobne ambicje ma Rozwój, ale mimo wszystko sobotni mecz pokazał, że daleka do tego droga. - Długimi fragmentami prezentowaliśmy się znacznie lepiej niż rywale - podkreślał Mirosław Smyła, ale jest też druga strona medalu.
Już w 16. minucie „setkę” miał Łukasz Spławski, ale uderzył wprost w Roberta Widawskiego. Tuż po przerwie natomiast technicznie zza pola karnego strzelał Łukasz Szczepaniak. Katowiczan w tej sytuacji uratowała poprzeczka. Ten sam zawodnik mógł wpisać się na listę strzelców i w 70. minucie, jednak minimalnie chybił z ostrego kąta. Oddaliśmy więc cesarzowi, co cesarskie i z czystym sumieniem możemy oznajmić, że więcej klarownych okazji stworzył Rozwój.
Rozwój mógł w regulaminowym czasie gry zremisować, ale mógł też wygrać wyżej. W 74. minucie Rafał Lis w swoim stylu próbował szczęścia z wolnego, lecz futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką. Z kolei już w doliczonym czasie gry ładną kontrę wyprowadził niezmordowany Łukasz Winiarczyk. Lewy obrońca Rozwoju dograł do Gielzy, ten „dzióbnął” sobie futbolówkę i wydawało się, że został zahaczony przez bramkarza. Zamiast rzutu karnego sędzia pokazał jedynie „żółtko” katowickiemu snajperowi… To jednak nie zdołało zmącić świetnych humorów w ekipie Rozwoju. Katowiczanie są w pierwszej rundzie Pucharu Polski! Niebawem na Zgody zawita I-ligowiec.
Wspomniany duet byłych przedstawicieli „GieKSy” przyczynił się do niejednego awansu zespołu z Bukowej. Teraz podobne ambicje ma Rozwój, ale mimo wszystko sobotni mecz pokazał, że daleka do tego droga. - Długimi fragmentami prezentowaliśmy się znacznie lepiej niż rywale - podkreślał Mirosław Smyła, ale jest też druga strona medalu.
Już w 16. minucie „setkę” miał Łukasz Spławski, ale uderzył wprost w Roberta Widawskiego. Tuż po przerwie natomiast technicznie zza pola karnego strzelał Łukasz Szczepaniak. Katowiczan w tej sytuacji uratowała poprzeczka. Ten sam zawodnik mógł wpisać się na listę strzelców i w 70. minucie, jednak minimalnie chybił z ostrego kąta. Oddaliśmy więc cesarzowi, co cesarskie i z czystym sumieniem możemy oznajmić, że więcej klarownych okazji stworzył Rozwój.
Rozwój mógł w regulaminowym czasie gry zremisować, ale mógł też wygrać wyżej. W 74. minucie Rafał Lis w swoim stylu próbował szczęścia z wolnego, lecz futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką. Z kolei już w doliczonym czasie gry ładną kontrę wyprowadził niezmordowany Łukasz Winiarczyk. Lewy obrońca Rozwoju dograł do Gielzy, ten „dzióbnął” sobie futbolówkę i wydawało się, że został zahaczony przez bramkarza. Zamiast rzutu karnego sędzia pokazał jedynie „żółtko” katowickiemu snajperowi… To jednak nie zdołało zmącić świetnych humorów w ekipie Rozwoju. Katowiczanie są w pierwszej rundzie Pucharu Polski! Niebawem na Zgody zawita I-ligowiec.
Polecane