Nie wyleczyli się jeszcze do końca, a już nie ma na nich mocnych

28.09.2009
Bartosz Polis otwarcie przyznaje, że po godzinie gry nie ma już sił, by biegać, a Marcin Kuzak dopiero wraca do formy po złamaniu nosa. Rywalom zatem z nimi łatwiej? A skąd!
2,7 - tyle średnio w każdym meczu wynosi dorobek strzelecki Rozwoju Katowice. To już świetny wynik, a wiele wskazuje na to, że będzie jeszcze lepiej. W końcu dwóch z trzech napastników, jacy w sobotę tworzyli atak zespołu ze Zgody w spotkaniu ze Skalnikiem Gracze, dopiero wraca do formy po kontuzjach. Mowa o Marcinie Kuzaku i Bartoszu Polisie.

Przypomnijmy, ten pierwszy na początku rundy złamał nos. - I tym samym poważnie skomplikowałem sobie życie. Nawet gdy wszystko odpowiednio się zagoiło, ten uraz przez jakiś czas nadal siedział mi w głowie - nie kryje Kuzak. O problemach zdrowotnych wciąż nie może też zapomnieć Polis. - Nie jestem gotowy na występy w pełnym wymiarze czasowym. W sobotę praktycznie już po godzinie nie miałem sił, by biegać - przyznaje 22-latek.

Mimo tego, obaj dali defensorom Skalnika srogą lekcję futbolu. Kuzak zaliczył dwie asysty, Polis strzelił już swoją szósta bramkę w tym sezonie. Co więcej, trener Damian Galeja był także zadowolony z postawy rezerwowego Krzysztofa Michalskiego.

Rosły snajper, który od dłuższego czasu może liczyć co najwyżej na miejsce na ławce rezerwowych, tym razem pokazał się bardzo dobrej strony. Raz trafił nawet w poprzeczkę. - Nareszcie nie kalkulował. Właśnie tego od niego wymagam - cieszy się opiekun Rozwoju.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również