Mirosław Smyła: Nikt nie zareagował! Jak trzeba, to sam się tym zajmę

29.04.2012
Trenera Rozwoju Katowice bardziej od straty punktów bolała inna rzecz. - Fajna drużyna, ładny stadion, dobrze przygotowana płyta, ale fatalni kibice! - grzmiał po meczu na Bogumińskiej Mirosław Smyła.
- Nie może być tak, że ludzie tak ze mnie i z mojej drużyny lżą! To jest nie do pomyślenia, żeby człowiek przez 90 minut był tak obrażany - mówił po meczu ze Startem Odrą Wodzisław trener Mirosław Smyła. Szkoleniowcowi Rozwoju Katowice nie podobało się to, że kibice, a zwłaszcza jeden zasiadający na trybunie C, wyzywał go przez całe 90 minut.

- Nie pozwolę sobie na takie zachowanie wobec mnie. Nikt z organizatorów na to nie zareagował, a to jest wasz obowiązek - tłumaczył do przedstawicieli klubu. - Takich ludzi trzeba wychowywać. Jak nic z tym nie zrobicie, to sam się tym zajmę - dodał.

Szkoleniowiec zauważył, że podobne zachowania można spotykać na wszystkich stadionach w Polsce. - Ostatnio obrażany był mój kolega, trener Dariusz Fornalak z Polonii Bytom. Czas z tym skończyć! - powiedział trener katowiczan.

- Jeden z dziennikarzy powiedział Smyle, że z jego ust też padały niecenzuralne słowa. - OK, może i były. To się zdarza, gdy są emocje. Ale ten człowiek robił to cały czas - odpowiedział.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również