Michał Podolak szuka klubu. Dzwonił do trenerów BKS-u i Rozwoju

21.01.2010
- Była opcja testów w Stalowej Woli, ale nie skorzystałem. Muszę myśleć, jak zapewnić byt swojej rodzinie, a temat Stali nie był niczym pewnym - mówi Michał Podolak, bramkarz KS-u Krasiejów.
- Po udanej rundzie jesiennej sądziłem, że ze znalezieniem nowego pracodawcy nie będę miał problemów i... zdziwiłem się - przyznaje Michał Podolak. - Dzwoniłem nawet do Marka Mandli, trenera BKS-u Stal Bielsko-Biała, i Damiana Galei, szkoleniowca Rozwoju Katowice. W obydwu klubach mają już jednak komplet golkiperów - tłumaczy zawodnik KS-u Krasiejów, przed którym - co ciekawe - pojawiła się również opcja testów w grającej w I lidze Stali Stalowa Wola.

Ale taki wariant sam 31-latek szybko odrzucił. Dlaczego? - Bo mam na utrzymaniu rodzinę i muszę myśleć, jak zapewnić jej byt. Tymczasem temat Stalowej Woli nie był niczym pewnym. Zresztą, to ponad 300 kilometrów stąd - zauważa. W tej sytuacji stawił się wczoraj na treningu KS-u, choć to wcale nie oznacza, że w zespole z Opolszczyzny na pewno zostanie...

- Może jeszcze ktoś konkretny się po mnie zgłosi? Jestem otwarty na oferty - śmieje się Podolak. - A jeśli zainteresowanie się nie pojawi, to na wiosnę nadal będę występował w Krasiejowie. Ale nie bezwarunkowo. Najpierw muszę otrzymać dowód na to, że obietnice, jakie złożył mi ostatnio prezes Robert Lech, zostaną spełnione - zastrzega były gracz Ruchu Chorzów.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również