Legię może zobaczyć w Brynowie niespełna tysiąc kibiców
25.08.2011
- Chcielibyśmy wylosować przeciwnika, z którym spotkanie zapadnie nam w pamięci - mówił jeszcze wczoraj trener Smyła. Co prawda w szatni ustalono, że wymarzonym rywalem będzie Lech, ale i Legia budzi emocje.
Na tak atrakcyjnego przeciwnika w meczu o stawkę Rozwój czekał od momentu, kiedy powstał. Dotąd tylko raz doszedł na szczebel centralny Pucharu Polski. Przed rokiem odpadł z Concordią Piotrków Trybunalski. Tym razem klub z Katowic dotarły aż do 1/16 Pucharu Polski. Po drodze wyeliminował dwie drużyny II-ligowe, a ostatni awans dostał jako "gratis", bowiem KSZO Ostrowiec Świętokrzyskie zrezygnował z przyjazdu na Śląsk, tym samym skreślając się z gry w dalszej fazie rozgrywek.
Co ciekawe, teoretycznie rywalem Legii nie będzie III-ligowa drużyna Rozwoju, lecz ekipa z... klasy okręgowej, bo to rezerwy Rozwoju przebrnęły kilkanaście meczów w ramach Pucharu Polski. Między innymi wygrały finał na szczeblu regionalnym z Energetykiem ROW Rybnik.
Praktycznie Rozwój wystawi przeciwko Legii swój optymalny skład, bo trenerzy Marek Klama (teraz asystent, przed rokiem szkoleniowiec rezerw) i Mirosław Smyła mogą skorzystać z prawie wszystkich zawodników. Na "liście spalonej" znaleźli się ci gracze, którzy rozpoczęli zmagania w tej edycji Pucharu Polski w barwach pierwszej drużyny Rozwoju. Z tej listy w meczu z Legią będzie mogło wystąpić trzech dowolnie wybranych piłkarzy. Katowiczanie musieliby wystawić zespół w oparciu o rezerwy, gdyby nie punkt, który umożliwia udział wszystkim zawodnikom pozyskanym w dwóch ostatnich oknach transferowych (bieżącym i tym zimowym).
Będą mogli przeciwko Legii wystąpić więc tak doświadczeni piłkarze jak Jacek Wiśniewski czy Sebastian Gielza. Oczywiście, o ile te nazwiska na Śląsku coś mówią, o tyle na kibicach Legii żadnego wrażenia nie robią. Inna sprawa, że fani zespołu ze stolicy meczu w Katowicach nie zobaczą. A wszystko z powodu zakazu wyjazdowego nałożonego po pamiętnych wydarzeniach w Bydgoszczy.
Na trybunach zasiądą więc jedynie kibice futbolu ze Śląska. Ligowe spotkania na stadionie przy Zgody ogląda zazwyczaj około 200 sympatyków. Legia to co innego. Działacze Rozwoju żałują, że z powodu przeprowadzanego remontu obiektu nie uda się załatwić pozwolenia na organizację imprezy masowej, bo wówczas na trybunach mogłoby zasiąść 2500 osób. A tak, klub może sprzedać co najwyżej 999 biletów.
- Na to będziemy przygotowani. Planujemy już zorganizować przedsprzedaż - mówi Marcin Nowak, kierownik zespołu. A czego możemy się spodziewać po zawodnikach Rozwoju? - Nie będzie niespodzianką wysoka porażka. Wiele będzie zależało od składu, w jakim przyjedzie Legia, od dyspozycji dnia i od szczęścia. Na pewno wyjdziemy z zamiarem zwycięstwa. I kto wie, może pokusimy się o jakąś sensację? - dodaje.
Rozwój II Katowice podejmie Legię Warszawa 20-22 września.
Na tak atrakcyjnego przeciwnika w meczu o stawkę Rozwój czekał od momentu, kiedy powstał. Dotąd tylko raz doszedł na szczebel centralny Pucharu Polski. Przed rokiem odpadł z Concordią Piotrków Trybunalski. Tym razem klub z Katowic dotarły aż do 1/16 Pucharu Polski. Po drodze wyeliminował dwie drużyny II-ligowe, a ostatni awans dostał jako "gratis", bowiem KSZO Ostrowiec Świętokrzyskie zrezygnował z przyjazdu na Śląsk, tym samym skreślając się z gry w dalszej fazie rozgrywek.
Co ciekawe, teoretycznie rywalem Legii nie będzie III-ligowa drużyna Rozwoju, lecz ekipa z... klasy okręgowej, bo to rezerwy Rozwoju przebrnęły kilkanaście meczów w ramach Pucharu Polski. Między innymi wygrały finał na szczeblu regionalnym z Energetykiem ROW Rybnik.
Praktycznie Rozwój wystawi przeciwko Legii swój optymalny skład, bo trenerzy Marek Klama (teraz asystent, przed rokiem szkoleniowiec rezerw) i Mirosław Smyła mogą skorzystać z prawie wszystkich zawodników. Na "liście spalonej" znaleźli się ci gracze, którzy rozpoczęli zmagania w tej edycji Pucharu Polski w barwach pierwszej drużyny Rozwoju. Z tej listy w meczu z Legią będzie mogło wystąpić trzech dowolnie wybranych piłkarzy. Katowiczanie musieliby wystawić zespół w oparciu o rezerwy, gdyby nie punkt, który umożliwia udział wszystkim zawodnikom pozyskanym w dwóch ostatnich oknach transferowych (bieżącym i tym zimowym).
Będą mogli przeciwko Legii wystąpić więc tak doświadczeni piłkarze jak Jacek Wiśniewski czy Sebastian Gielza. Oczywiście, o ile te nazwiska na Śląsku coś mówią, o tyle na kibicach Legii żadnego wrażenia nie robią. Inna sprawa, że fani zespołu ze stolicy meczu w Katowicach nie zobaczą. A wszystko z powodu zakazu wyjazdowego nałożonego po pamiętnych wydarzeniach w Bydgoszczy.
Na trybunach zasiądą więc jedynie kibice futbolu ze Śląska. Ligowe spotkania na stadionie przy Zgody ogląda zazwyczaj około 200 sympatyków. Legia to co innego. Działacze Rozwoju żałują, że z powodu przeprowadzanego remontu obiektu nie uda się załatwić pozwolenia na organizację imprezy masowej, bo wówczas na trybunach mogłoby zasiąść 2500 osób. A tak, klub może sprzedać co najwyżej 999 biletów.
- Na to będziemy przygotowani. Planujemy już zorganizować przedsprzedaż - mówi Marcin Nowak, kierownik zespołu. A czego możemy się spodziewać po zawodnikach Rozwoju? - Nie będzie niespodzianką wysoka porażka. Wiele będzie zależało od składu, w jakim przyjedzie Legia, od dyspozycji dnia i od szczęścia. Na pewno wyjdziemy z zamiarem zwycięstwa. I kto wie, może pokusimy się o jakąś sensację? - dodaje.
Rozwój II Katowice podejmie Legię Warszawa 20-22 września.
Polecane