Jutrzejszy mecz Rozwoju z Legią zobaczy zaledwie kilkuset widzów
20.09.2011
Losowanie 1/16 Pucharu Polski odbyło się 24 sierpnia. Działacze Rozwoju nie byli w stanie złożyć do prezydenta miasta wniosku o organizację imprezy masowej. Reszta stadionu jest przygotowana na ten jeden z najważniejszych meczów ostatnich lat przy Zgody.
Dla piłkarzy Rozwoju będzie to pierwszy mecz od dawna o stawkę, w którym zmierzą się z o wiele wyżej notowanym zespołem. W przeszłości zdarzało się, że katowiczanie mierzyli się z bardziej znanymi markami, jednak były to tylko gry kontrolne.
- Z drużynami z ekstraklasy często graliśmy sparingi - Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, Polonia Bytom, Odra Wodzisław - wylicza Paweł Wawoczny, najlepszy strzelec w historii klubu. - Lokalni ligowcy chcieli z nami grać ze względu na gwarancję przyjaznego stylu gry. Przeciwnik nie musiał obawiać się nadmiernej ostrości gry ze strony Rozwoju - przypomina były zawodnik.
Jutro piłkarze z Katowic nóg odstawiać raczej nie będą. - Rozsądek mówi, że nad wynikiem tego meczu nie ma się co nawet zastanawiać, ale tenże rozsądek coraz częściej zaczyna mijać się z rzeczywistością. Gdyby było inaczej, bukmacherzy już dawno poszliby z torbami - kończy Wawoczny.
Dla piłkarzy Rozwoju będzie to pierwszy mecz od dawna o stawkę, w którym zmierzą się z o wiele wyżej notowanym zespołem. W przeszłości zdarzało się, że katowiczanie mierzyli się z bardziej znanymi markami, jednak były to tylko gry kontrolne.
- Z drużynami z ekstraklasy często graliśmy sparingi - Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, Polonia Bytom, Odra Wodzisław - wylicza Paweł Wawoczny, najlepszy strzelec w historii klubu. - Lokalni ligowcy chcieli z nami grać ze względu na gwarancję przyjaznego stylu gry. Przeciwnik nie musiał obawiać się nadmiernej ostrości gry ze strony Rozwoju - przypomina były zawodnik.
Jutro piłkarze z Katowic nóg odstawiać raczej nie będą. - Rozsądek mówi, że nad wynikiem tego meczu nie ma się co nawet zastanawiać, ale tenże rozsądek coraz częściej zaczyna mijać się z rzeczywistością. Gdyby było inaczej, bukmacherzy już dawno poszliby z torbami - kończy Wawoczny.
Polecane