Dzięki niemu piłkarze Rozwoju uwierzyli, że potrafią wygrywać
09.04.2009
W Katowicach trenerzy zmieniali się w tym sezonie już dwukrotnie. Pierwsza roszada - Piotra Stacha zastąpił Krzysztof Izydor - nie przyniosła efektów. Udało się dopiero za drugim razem, gdy stery zespołu powierzono Damianowi Galeji. Siedem punktów w trzech meczach to seria, jakiej Rozwój już dawno nie miał. - Ja sam zakładałem dziewięć "oczek". Zawsze gram o zwycięstwo. Jestem tu po to, by wpoić chłopakom tę zasadę - podkreśla trener III-ligowca. Nie ma jednak wątpliwości, że w tym przypadku syndrom "nowej miotły" w pełni zadziałał.
Pod wrażeniem współpracy z nowym opiekunem są sami zawodnicy. - Wniósł do drużyny wiele świeżości. Dzięki niemu uwierzyliśmy, że potrafimy wygrywać - podkreśla Łukasz Maciongowski. Równie dobre zdanie o Galeji ma Rafał Lis. - Jego dużym atutem jest to, że świetnie rozpracowuje kolejnych rywali. W trakcie gry przeciwnik nie może nas niczym zaskoczyć - przekonuje kapitan Rozwoju.
- Na pierwszym spotkaniu z piłkarzami powiedziałem: "Albo robimy coś dobrze, albo w ogóle". Nikt nie wyszedł z szatni. Wszyscy się ze mną zgodzili - zaznacza szkoleniowiec ekipy ze Zgody. Wykonanie swojego zadania zakomunikuje jednak dopiero wówczas, gdy zespół zapewni sobie utrzymanie w lidze.
Pod wrażeniem współpracy z nowym opiekunem są sami zawodnicy. - Wniósł do drużyny wiele świeżości. Dzięki niemu uwierzyliśmy, że potrafimy wygrywać - podkreśla Łukasz Maciongowski. Równie dobre zdanie o Galeji ma Rafał Lis. - Jego dużym atutem jest to, że świetnie rozpracowuje kolejnych rywali. W trakcie gry przeciwnik nie może nas niczym zaskoczyć - przekonuje kapitan Rozwoju.
- Na pierwszym spotkaniu z piłkarzami powiedziałem: "Albo robimy coś dobrze, albo w ogóle". Nikt nie wyszedł z szatni. Wszyscy się ze mną zgodzili - zaznacza szkoleniowiec ekipy ze Zgody. Wykonanie swojego zadania zakomunikuje jednak dopiero wówczas, gdy zespół zapewni sobie utrzymanie w lidze.
Polecane