Do trzech… rund sztuka

09.04.2009
Piotr Giel w środowym meczu z Energetykiem ROW Rybnik strzelił dwa gole. - To mój pierwszy taki wyczyn w III lidze - cieszył się "młodziak" z Radzionkowa, który wygryzł z podstawowego składu… swego bliźniaka.
Wielu ekspertów powtarza, że Gielowie mają potencjał piłkarski zbliżony do innych słynnych bliźniaków polskiej piłki - zresztą też o imionach Piotr i Paweł - czyli Brożków. Podobna kariera być może jeszcze przed nimi, na razie Piotr wyszedł z cienia Pawła. - Tak się złożyło, że pierwszą rundę w barwach Ruchu - wiosnę 2008 - lepszą miał brat. Podobnie zresztą było w przypadku meczów jesiennych w kolejnym sezonie. To Paweł grywał częściej i strzelał bramki - mówi Piotr Giel.

Sytuacja odwróciła się dopiero tej zimy. Od rozpoczęcia rundy wiosennej to Piotr "łapie się" do wyjściowej jedenastki żółto-czarnych, a Paweł co najwyżej pojawia się na boisku w roli zmiennika. Najczęściej zresztą… swego bliźniaka, bo obaj są jeszcze "przymusowymi młodzieżowcami", jakich III-ligowiec musi mieć na boisku aż trzech.

W środę, w spotkaniu z Energetykiem ROW Rybnik, Piotr trafił do siatki dwukrotnie, wykorzystując w obu przypadkach podania Marka Kubisza. Pierwszą zdobył głową, drugą - pewnym strzałem w róg rybnickiej bramki. - Trudniej było w tym pierwszym przypadku. Wokół mnie pojawiło się więcej rywali. Przy drugim golu wystarczyło tylko dobrze przyłożyć nogę, bo byłem sam w "szesnastce" - dodaje Piotr Giel. I przyznaje, że myśli już o występach w II lidze. - Dużo bardziej niż o ewentualnych propozycjach z innych, wyżej notowanych klubów - podkreśla.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również