"Chciałem wyjść do pressingu z zawodnikami, niestety nie miałem korków"

14.07.2013
- Niestety nie ubrałem korków tylko buty wyjściowe. Chciałem wyjść do pressingu z zawodnikami i murawa sprawiła, że poszedłem wślizgiem - uśmiecha się Dietmar Brehmer, trener Rozwoju Katowice.
Jego zawodnicy w meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, ostatecznie upadku nie zaliczyli. Co innego ich trener. W drugiej połowie spotkania toczonego przy rzęsistych opadach deszczu, Brehmer, chcąc "grać" z zawodnikami, zaliczył efektowną wywrotkę, wywołując na trybunach powszechną wesołość. - Niestety, korków nie ubrałem tylko miałem buty wyjściowe. Chciałem podejść do pressingu z zawodnikami, lecz murawa sprawiła, że poszedłem wślizgiem. Wróciłem na szczęście w odpowiednim czasie - śmieje się z całej sytuacji szkoleniowiec katowickiego II-ligowca.

Mogło mu jednak nie być do śmiechu, bo istniały poważne obawy, że na tym etapie przygotowań, tuż po zakończeniu ciężkiego obozu, jego zawodnicy nie wytrzymają dogrywki. Pękli jednak rywale. - Ciężko grać teraz dogrywki, ale niestety nie mogliśmy tego uniknąć, bo mecz się tak ułożył. Chcieliśmy jeszcze w końcówce podstawowego czasu gry strzelić zwycięską bramkę, robiłem zmiany mające na celu przechylenie szali na naszą stronę, jednak udało się to dopiero w dogrywce. Była to dla nas jednak bardzo fajna lekcja poglądowa. Mogliśmy przećwiczyć grę w przewadze, schematy rozegrania ataku pozycyjnego. Dobrze, że coś takiego nam się przydarzyło. Mamy naprawdę dużo w nogach, więc chwała zawodnikom, że wytrzymali to wszystko - dodaje.

Brehmer mógł się tylko cieszyć, że mecz nie toczył się w upale, bo to dopiero spustoszyłoby organizmy jego piłkarzy. - Pogoda była taka typowa pod walkę i jej na pewno nie zabrakło. Jesteśmy na takim etapie, że nie było płynności w grze. Szczególnie nerwowo to wyglądało w pierwszej połowie. Odrobinę lepsza była druga część naszego występu. Ta bramka na 2-1 dla Świtu nas trochę obudziła i było kilka dość ciekawych akcji, ale pozytywny jest wynik oraz walka. Dużo roboty jeszcze przed nami - podkreśla. Styl faktycznie pozostawiał jeszcze sporo do życzenia.

Tymczasem kolejną rundę Pucharu Polski ekipa z Brynowa rozegra już w środę w Zamościu. - Nikt nie mówił, że będzie łatwo. W niedzielę jedziemy do Brzeska, a w środę czeka nas daleka podróż do Zamościa. Takie jest życie piłkarza. Czeka nas piekielnie ciężki sezon w II lidze, więc na obozie w Zakopanem były bardzo duże obciążenia treningowe. Widziałem, że zawodnicy już "umierają". Nie mieli tego "depnięcia". Wytrzymałość była na odpowiednim poziomie, ale szybkość nie - przyznaje.

Były asystent trenera Polonii Bytom zaznacza też, że trzeba będzie przed startem ligi pochylić się nad aspektami typowo taktycznymi. - Mówiłem, że przydałoby nam się znać schematy rozegrania stałych fragmentów gry przez Świt i oni w ten sposób strzelili nam dwa gole, lecz to też kwestia naszych indywidualnych błędów. Musimy to wyeliminować, bo to już trzecia stracona bramka w ostatnich dwóch meczach. Przed startem ligi będzie jeszcze czas, by to zaakcentować na treningach - kończy Dietmar Brehmer.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również