Adrian Mielec tłumaczy, dlaczego odchodził z naszych klubów

26.06.2011
Adrian Mielec od pewnego czasu nie może znaleźć "swojego miejsca" w żadnym z naszych klubów. Grał w Ruchu Radzionków, Zagłębiu Sosnowiec i Rozwoju Katowice - długo w nich nie zagrzał.
Najdłużej wytrzymał w Radzionkowie - półtorej roku. Pełnych sześciu miesięcy nie wytrzymał tak w Zagłębiu, jak i w Rozwoju.Co ciekawe - za każdym razem rozwiązywał umowę z własnej woli. Skąd te decyzje? - Odpowiedzi są proste. W Radzionkowie była fatalna sytuacja finansowa. Nie dostawaliśmy pieniędzy, a ja przecież mam rodzinę na utrzymaniu. Z czegoś muszę wyżyć. Zdecydowałem się odejść i powędrowałem do Zagłębia Sosnowiec - mówi Mielec.

Minęło kilka miesięcy, a sytuacja się powtórzyła. Mielec zgłosił, że chce na własną prośbę rozwiązać kontrakt. - Postanowiono w Sosnowcu całkowicie zmienić kadrę zawodników i sztab szkoleniowy. Ja nie chciałem się mieszać w ten "twór", stąd decyzja o rozstaniu się z Zagłębiem - tłumaczy zawodnik.

Po tej przygodzie, nastał czas na Katowice. Mielec związał się z tamtejszym Rozwojem. I tak z I-ligowego Ruchu trafił najpierw do II ligi, następnie na boiska z jeszcze niższego szczebla. - To był super czas, ale się skończył. W pewnym momencie zrozumiałem, że coś muszę zmienić. Postanawiam wyjechać za granicę. Mam w kraju jeszcze kilka spraw, ale nie wiem, czy w końcu do Polski wrócę. Póki co, celem jest Europa - deklaruje pomocnik.

Mimo krótkiej gry w Rozwoju, był wyróżniającym się zawodnikiem (podobnie było w Sosnowcu, dobrze radził sobie także w Ruchu). - Na pewno chcę podziękować każdemu, z kim przyszło mi w Katowicach pracować. Atmosfera była wyśmienita, a wszyscy bardzo życzliwi. Był to ciekawy rozdział w moim życiu - wyznaje ze wzruszeniem Mielec. - Jestem bardzo wdzięczny, że dano mi tam szansę - kończy.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również