To były mecze! Kanonady w Gdańsku

07.04.2016
Chorzowianie w sobotę jadą do Gdańska, z tej okazji przypominamy dwa spotkania, które utkwiły w pamięci nie tylko kibiców Lechii i Ruchu.
Rafał Rusek/Press Focus
Ruch w sobotę potrzebuje co najmniej punktu by grać w grupie mistrzowskiej. Przypominamy dwa spotkania tych zespołów, które zakończyły się remisami na stadionie Lechii, ale nie piszemy o nich ze względu na podział punktów, ale na ilość bramek, która w nich padła.

26 kolejka sezonu 2012/13. 12 Maja 2013 Lechia - Ruch 4:4

Ruch toczył wtedy dramatyczny bój o utrzymanie, a Lechia spokojnie grała w środku tabeli, dopiero budując mocny zespół. Ponad 11 tysięcy kibiców zobaczyło fenomenalne spotkanie. Już w 6 minucie gospodarze objęli prowadzenie, ale kilkadziesiąt sekund później wyrównał Janoszka. Jednak do przerwy to Lechia prowadziła po golu z 23 minuty. W drugiej połowie Ruch zagrał fenomenalnie, przynajmniej do 90 minuty...W 58 minucie gola na 2:2 zdobył Sultes, a 5 minut później ten sam zawodnik wyprowadził chorzowian na prowadzenie. Gdy w 78 minucie czwartego gola dla Ruchu zdobył Zieńczuk, chyba nikt nie przypuszczał, że Ruch może tego spotkania nie wygrać. Jednak stało się inaczej, w 93 minucie na 3:4 trafił Rasiak, a kilkanaście sekund później wyrównał Duda. Poniżej skrót tego meczu.



7 kolejka sezonu 2014/15. 31 sierpnia 2014 Lechia - Ruch 3:3

Drugi mecz, w którym Ruch miał już Lechię na widelcu. Chorzowianie trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, ale gospodarze za każdym razem potrafili doprowadzić do wyrównania. Ruch do przerwy prowadził po fenomenalnej bramce przewrotką Filipa Starzyńskiego. W 48 minucie ten sam zawodnik mógł zdobyć drugiego gola, ale jego strzał zatrzymał się na słupku, a kilkanaście sekund później gospodarze wyrównali. W 59 minucie gola zdobył Kowalski, a Lechia odpowiedziała w 81 minucie bramką Colaka. Kilkanaście sekund później znów prowadził Ruch, a swojego pierwszego gola w koszulce z eRką na piersi zdobył Visnakovs. Chorzowianie ponownie byli o krok od wygranej, ale w 90 minucie gola na 3:3 zdobył Friesenbichler i mecz zakończył się podziałem punktów. Skrót tego meczu można zobaczyć TUTAJ. 

Nie mamy nic przeciwko abyśmy ponownie oglądali tyle bramek. Przesłanek ku temu jest wiele, bo Lechia u siebie jest bardzo skuteczna, a chorzowianie w tym roku więcej punktów zdobywają na wyjazdach.


 
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również