Nowa jakość na lewym skrzydle
10.03.2016
Od kilku sezonów pewniakiem do gry na lewym skrzydle był Marek Zieńczuk, który pomimo upływu lat nadal prezentuje wysoki poziom. W tym sezonie jednak nieco brakuje mu statystyk. 2 gole i 3 asysty w 26 spotkaniach to wynik raczej średni. "Zieniu" nadal jest i pewnie będzie ważnym elementem w układance trenera Fornalika, ale potrzebny był piłkarz bardziej dynamiczny. Dlatego też zdecydowano się na zatrudnienie Tomasza Podgórskiego. Były kapitan Piasta Gliwice dołączył jednak do zespołu w trakcie rozgrywek i jesienią grywał głównie "ogony". "Podgór" solidnie przepracował zimę i nieźle prezentował się w meczach sparingowych. Na inaugurację wiosny pojawił się na boisku w 61 minucie, by w kolejnych trzech na cztery spotkania wychodzić w pierwszym składzie. W każdym następnym jednak grał w mniejszym wymiarze czasowym. Podgórski nie prezentował tego, co w sparingach i swoją szansę dostał nowy nabytek "Niebieskich".
Łukasz Moneta jesienią rozegrał 21 spotkań w Wigrach Suwałki i swoją gra zainteresował chorzowski klub. Podczas zimowych przygotowań prezentował się na tyle dobrze, że trener Fornalik zdecydował się na jego zatrudnienie. Po raz pierwszy wszedł na boisko z meczu z Cracovią zmieniając w 73 minucie Marka Zieńczuka. Już minutę po wejściu oddał bardzo groźny strzał, który o centymetry minął bramkę Cracovii, a chwilę później znalazł się w doskonałej sytuacji, ale Sandomierski jakimś cudem wygarnął mu piłkę spod nóg. W ciągu 17 minut gry stworzył więcej zagrożenia niż "Zieniu" przez cały mecz. Jeszcze lepiej było w Szczecinie, gdzie Moneta wyszedł na boisko już od początku drugiej połowy. Ruch przeprowadzał akcje głównie lewą strona, gdyż rywale mocno pilnowali Mazka i ten nie miał miejsca by pokazać swoje możliwości. Nowy nabytek Ruchu jednak nie bał się wziąć odpowiedzialności za grę i szalał na lewym skrzydle raz po raz przeprowadzając rajdy i mijając rywali bez większych problemów.
Tymi dwoma występami Moneta przekonał już do siebie kibiców i wydaje się, ze tez szkoleniowca, który w meczu z Lechem powinien już od pierwszej minuty posłać do boju byłego gracza Wigier. Starcie z mistrzem Polski może być dla Monety prawdziwym sprawdzianem. Jeśli w tym meczu będzie się wyróżniał podobnie jak w dwóch poprzednich może być ważnym graczem "Niebieskich" w decydującej fazie sezonu.
Łukasz Moneta jesienią rozegrał 21 spotkań w Wigrach Suwałki i swoją gra zainteresował chorzowski klub. Podczas zimowych przygotowań prezentował się na tyle dobrze, że trener Fornalik zdecydował się na jego zatrudnienie. Po raz pierwszy wszedł na boisko z meczu z Cracovią zmieniając w 73 minucie Marka Zieńczuka. Już minutę po wejściu oddał bardzo groźny strzał, który o centymetry minął bramkę Cracovii, a chwilę później znalazł się w doskonałej sytuacji, ale Sandomierski jakimś cudem wygarnął mu piłkę spod nóg. W ciągu 17 minut gry stworzył więcej zagrożenia niż "Zieniu" przez cały mecz. Jeszcze lepiej było w Szczecinie, gdzie Moneta wyszedł na boisko już od początku drugiej połowy. Ruch przeprowadzał akcje głównie lewą strona, gdyż rywale mocno pilnowali Mazka i ten nie miał miejsca by pokazać swoje możliwości. Nowy nabytek Ruchu jednak nie bał się wziąć odpowiedzialności za grę i szalał na lewym skrzydle raz po raz przeprowadzając rajdy i mijając rywali bez większych problemów.
Tymi dwoma występami Moneta przekonał już do siebie kibiców i wydaje się, ze tez szkoleniowca, który w meczu z Lechem powinien już od pierwszej minuty posłać do boju byłego gracza Wigier. Starcie z mistrzem Polski może być dla Monety prawdziwym sprawdzianem. Jeśli w tym meczu będzie się wyróżniał podobnie jak w dwóch poprzednich może być ważnym graczem "Niebieskich" w decydującej fazie sezonu.
Polecane
Ekstraklasa