Piast - Zagłębie 0:1. Srebro i brąz przy Okrzei

15.05.2016
Lubiński beniaminek świętuje w Gliwicach swój wielki sukces – brązowe medale za grę w Ekstraklasie w sezonie 2015/16. Wraz z gośćmi świętuje także Piast – największy sukces w historii klubu – tytuł wicemistrzów Polski! Nasze gratulacje dla obydwu drużyn. W pełni zasłużone!!!
Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
Wydarzenie

Walczącą o tytuł mistrzowski ekipę niebiesko-czerwonych obserwowała naprawdę imponująca liczba kibiców. Oficjalnie na obiekcie przy Okrzei pojawiło się 9523 fanów obydwu zespołów, co było możliwe między innymi dzięki tymczasowemu zlikwidowaniu sektora buforowego, zlokalizowanego standardowo na trybunie północnej stadionu „Piastunek”.

Bohater

Pierwsze fragmenty spotkania w Gliwicach zdecydowanie należały do Piasta. Niewiele jednak z tego wynikało, gdyż o ile do pola karnego gości niebiesko-czerwoni udanie prowadzili grę, to już w szesnastce Zagłębia nie potrafili zupełnie znaleźć sposobu na defensywę „Miedziowych”. Tymczasem w 26 minucie lubinianie przeprowadzili jedną z nielicznych kontr, zakończoną centrą w pole karne i Michal Papdopulos z bliska nie dał jakichkolwiek szans Jakubowi Szmatule.

Rozczarowanie

Tytuł wicemistrzowski, który Piast zapewnił sobie już przed dzisiejszą konfrontacją, zespół Radoslava Latala bardzo chciał zwieńczyć wygraną z beniaminkiem z Lubina. Czasami niestety tak jest, że jak się bardzo chce, to niewiele wychodzi. Dokładnie tak było dzisiaj w Gliwicach, gdzie przyszło cieszyć się gospodarzom ze srebrnych medali, mając za tło porażkę z Zagłębiem. Zagłębiem świętującym równocześnie przy Okrzei trzecie miejsce w Ekstraklasie.

Co ciekawego?

- Nie tylko Kamil Vacek oraz Filip Starzyński otrzymali powołania do reprezentacji związane ze zbliżającymi się Mistrzostwami Europy. Na liście rezerwowej kadry Słowacji znalazł się bowiem Patrik Mraz.

- W porównaniu ze swoimi poprzednimi meczami obaj trenerzy zdecydowali się na niewielkie korekty w wyjściowych składach. Radoslav Latal, co zrozumiałe, postawił na Vacka i Mraza w miejsce duetu Mokwa – Moskwik. Piotr Stokowiec natomiast nie mógł dziś skorzystać z pauzującego za kartki Guldana (za niego Jach), nie zagrali od pierwszej minuty także Kubicki i Krzysztof Piątek, których zastąpili Cotra oraz Papadopulos.

- Słońce zaświeciło nad stadionem przy Okrzei tuż przed rozpoczęciem meczu. Mniej więcej w tym samym czasie boiskowe zraszacze wystrzeliły strumieniami wody, która podświetlona pod odpowiednim kątem stworzyła nad murawą efektowną tęczę. Nie była to niestety dla "Piastunek" zapowiedź pozytywnego zakończenia walki o Mistrzostwo Polski.

- Pierwsze próby strzałów z dystansu, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, były mocno niecelne lub zablokowane przez defensorów. Dopiero w 10 minucie precyzyjnie z rzutu wolnego uderzył Filip Starzyński i Jakub Szmatuła musiał sparować piłkę na rzut rożny.

- Niebiesko-czerwoni odpowiedzieli strzałem Żiveca z 21 minuty, po którym Polacek nie miał najmniejszych kłopotów ze skuteczną interwencją.

- Po zdobyciu prowadzenia przyjezdni przejęli na moment inicjatywę i jeszcze dwukrotnie zrobiło się gorąco pod bramką wicelidera Ekstraklasy.

- W 38 minucie dobrze do strzału złożył się Kamil Vacek, uderzenie poszybowało jednak nad poprzeczką bramki gości.

- Już doliczonym czasie pierwszej połowy spotkania Łukasz Janoszka znalazł się sam na sam z golkiperem niebiesko-czerwonych. Mógł podawać, mógł strzelać, uderzył jednakże w taki sposób, że bramkarz Piasta był ostatecznie w tym pojedynku górą.

- Ciekawa, indywidualna akcja Kamila Vacka w 59 minucie, po której Polacek wybił futbolówkę na korner.

- 66 minuta – Janoszka ponownie jest sam przed Szmatułą. Tym razem skrzydłowy gości uderza minimalnie obok bramki „Piastunek”.

- Dwie minuty później do strzału głową z pola karnego doszedł Hebert Silva Santos i jedynie poprzeczka uratowała w tym momencie podopiecznych Piotra Stokowca od utraty gola. Po chwili trener Latal ściągnął z boiska drugiego już napastnika, zostawiając z przodu nominalnych skrzydłowych – Maka oraz Szeligę.

- W 76 minucie na listę strzelców chciał wpisać się Mateusz Mak. Próba strzału zza pola karnego skończyła się niestety na Polacku. Podobnie jak dwa uderzenia Szeligi z minuty 83 oraz 85

- „Miedziowi” kończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce, którą otrzymał Krzysztof Piątek, wprowadzony na plac gry zaledwie kilka minut wcześniej.


Piast - Zagłębie 0:1 (0:1)

0-1 – Papadopulos, 26 min.

Piast: Szmatuła – Korun, Pietrowski, Hebert – Bukata, Murawski, Vacek, Żivec (54. Mak), Mraz – Bariszić (54. Badia), Nespor (69. Szeliga).

Zagłębie: Polacek – Todorovski (81. Zbozień), Dąbrowski, Jach, Cotra – Woźniak, Tosik, Ł.Piątek, Starzyński (79. Rakowski), Janoszka – Papadopulos (70. K.Piątek).

Żółte kartki: Bukata, Nespor – K.Piątek

Czerwone kartki: K.Piątek

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)

Widzów: 9523
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również