Wielkie show przy Cichej. Śrutwa żegna się z Ruchem, Probierz z Polonią

14.11.2018

Wielkie święto na trybunach przy Cichej. Po latach przerwy w Chorzowie pojawiła się bytomska Polonia. Jej kibice szczelnie wypełnili sektor gości, ale to "Niebiescy" po końcowym gwizdku byli w wyjątkowo dobrych humorach.

Neo/Niebiescy.pl

Kto wie, czy to właśnie Ruch z tamtego okresu pracy Marka Wleciałowskiego nie był najefektowniej grającą w pierwszej dekadzie XXI wieku ekipą "Niebieskich". Chorzowianie, którzy jeszcze pół roku wcześniej tkwili w kryzysie, w II-ligowej tabeli ledwie wychylając głowy nad strefę spadkową, wiosną złapali gaz jakiego przy Cichej nie widzieli od lat. Wleciałowski przejął zespół od... Dariusza Fornalaka, zimę przepracował w Wiśle, a później - co prawda pomału - rozpędził się do tempa, któremu mało kto potrafił w lidze dotrzymać. Chorzowianie wiosnę 2006 kończyli z serią dziesięciu meczów bez porażki, a przeżywający właśnie drugą młodość Grażvydas Mikulenas w ośmiu ostatnich spotkaniach rozgrywek do siatki rywali trafiał... 12-krotnie.

Dla bytomian sezon 2006/07 również był wyjątkowy. Rok wcześniej, po emocjonującym barażu ze Szczakowianką Jaworzno (w cyklu #ToByłSzpil pisaliśmy o nich tutaj) wrócili na szczebel centralny. W trakcie rozgrywek Marcina Brosza na ławce trenerskiej zastąpił Michał Probierz. Ten ostatni już przed przyjazdem na Cichą wiedział jednak, że wkrótce zostanie szkoleniowcem łódzkiego Widzewa. Wiedział też, że jego zespół bez względu na wynik w Chorzowie o pozostanie w lidze będzie musiał powalczyć w dwumeczu z którymś z III-ligowców. Dlatego na kończące regularne rozgrywki derby wystawił skład mocno rezerwowy.


Efekt mógł być tylko jeden. Rozpędzony Ruch zmiótł swojego rywala zanim mecz na dobre się rozpoczął. W dziesiątej sekundzie (!) spotkania wynik otworzył Grażvydas Mikulenas, który skorzystał z błędu Pawła Zarzyckiego. Minutę później fenomenalny Litwin poprawił rezultat, wprawiając w euforię tłumnie zgromadzoną publiczność. W 10. minucie zrobiło się 3:0, tym razem do siatki gości trafił zaledwie 20-letni Piotr Ćwielong, który skorzystał z asysty Wojciecha Grzyba. - Mecz się zaczął od błędu bramkarza. Był on mocno naciskany przez naszych napastników i w zasadzie sam sobie wrzucił piłkę. Takie gole czasami wpadają. Przyjechała do nas drużyna, która - przez to, że grała w takim składzie i przed taką publicznością - była w pierwszych minutach mocno zestresowana i nie istniała na boisku - komentował później Mariusz Śrutwa, którego pół roku wcześniej fani z Olimpijskiej wygwizdywali na swoim stadionie.

Wychowanek Polonii też zdobył w tym meczu swoją bramkę. Na kwadrans przed końcem wykorzystał podanie Mikulenasa, strzelając - jak miało się okazać - swojego ostatniego gola w historii występów w niebieskich barwach. Wcześniej, jeszcze w pierwszej połowie, o honor swojego zespołu postarał się Łukasz Błasiak, fantastycznym strzałem z 25. metrów zaskakując Jarosława Paśnika. Jego gol był jedynym momentem, który tego dnia dał radość wypełniającym sektor gości kibicom Polonii.


Kibice Polonii Bytom podczas meczu w Chorzowie w 2006 roku (fot. Neo/Niebiescy.pl)

- Byliśmy na ten mecz zmotywowani. Było to ostatnie spotkanie tego sezonu. Wiedzieliśmy w jakim składzie oni przyjechali i zdawaliśmy też sobie sprawę z tego, że początek meczu może być dla nich stresujący. No i udało się, bo do 10 minuty było już 3:0 - opowiadał później bohater tamtej wiosny, Grażvydas Mikulenas, któremu do korony króla strzelców zabrakło raptem dwóch trafień. - Przed spotkaniem wiedziałem, jakie ponoszę ryzyko wystawiając taki skład. Gdybym miał to zrobić jeszcze raz, to na pewno postąpiłbym tak samo, nic bym nie zmienił. Drużyna, którą mamy nie wytrzymała presji, która jest zawsze na Ruchu - komentował z kolei niespełna 34-letni wówczas początkujący trener, Michał Probierz.

Ruch udanie finiszował w rozgrywkach 2005/2006. Po roku "Niebiescy" mieli cieszyć się z powrotu do elity (fot. Neo/Niebiescy.pl)

Chwile triumfu święcił jednak 2 lata starszy Wleciałowski. Jego zespół skończył sezon na 7. miejscu. Do dającej prawo gry o Ekstraklasę 3. lokaty zabrakło pięciu punktów, ale na tamten moment w Chorzowie nikogo to nie martwiło. "Niebiescy" czuli, że ich czas dopiero nadchodzi. - Chciałem podziękować kibicom i zawodnikom za całą rundę, którą ukoronowaliśmy zwycięstwem. Rozmiary są takie, że wszyscy na pewno są zadowoleni. Cieszę się, że mój zespół grał w piłkę, starał się jak najlepiej zaprezentować. Jestem bardzo zadowolony z atmosfery panującej wokół nas i wokół tego co robimy - mówił z optymizmem "Wleciał".

Kilka dni później atmosfera przy Cichej - na jakiś czas - nieco się popsuła. W kontrowersyjnych i do dziś niejasnych okolicznościach pożegnano mającego za sobą niezły sezon Śrutwę. Z Olimpijską rozstał się z kolei Probierz. Zastąpił go Dariusz Fornalak, który rok później w sensacyjnych okolicznościach poprowadził Polonię do Ekstraklasy. Do Ekstraklasy, do której pewnym krokiem wchodzili wówczas również "Niebiescy". Ale to już opowiadanie na całkiem osobny rozdział naszego cyklu...

Ruch Chorzów - Polonia Bytom 5:1 (3:1)
1:0 - Grażvydas Mikulenas 1'
2:0 - Grażvydas Mikulenas 2'
3:0 - Piotr Ćwielong 10'
3:1 - Łukasz Błasiak 44'
4:1 - Mariusz Śrutwa 75'
5:1 - Grażvydas Mikulenas 83'

Ruch: Paśnik - Myszor, Balul, Kośmicki, Makuch - Grzyb, Bonk, Pulkowski (84' Foszmańczyk), Ćwielong - Śrutwa (81' Bizacki), Mikulenas. Trener: Marek Wleciałowski.
Polonia: Zarzycki - Błasiak, Bochenek, Cybulski (37' Brehmer), Gacki, Grohlich, Grybos, Gnoiński, Jaruszowic, Świder, Wieczorek (67' Rybski). Trener: Michał Probierz.

Żółte kartki: Śrutwa, Kośmicki (Ruch) - Gnoiński (Polonia)
Sędzia: Piotr Pielak (Warszawa) 
Widzów: 5.000 (w tym 600 kibiców Polonii) 

autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również