Warszawa była niebieska. II-ligowiec zawstydził elitę!

06.04.2017
Trybuny przy Konwiktorskiej były tego dnia niebieskie. 16 czerwca 1996 w Warszawie prezydent Aleksander Kwaśniewski wręczył Puchar Polski na ręce kapitana chorzowskiego Ruchu, Mirosława Jaworskiego. Kilka tysięcy fanów 14-krotnych Mistrzów Polski szalało z radości, nie wiedząc jeszcze że właśnie są świadkami zdobycia ostatniego trofeum przez śląski klub na kolejne dwie dekady!
Sukces "niebieskich" był spektakularny. Chorzowianie po krajowy Puchar sięgnęli przecież jako ówczesny... II-ligowiec! Drużyna trenera Jerzego Wyrobka jeszcze rok wcześniej z hukiem spadała z Ekstraklasy, dopiero drugi raz w swej historii opuszczając szeregi najlepszych w kraju. Przy Cichej powtórzyli jednak sukces sprzed 8 lat, gdy również pod wodzą Wyrobka nosem wciągnęli konkurencję i po sezonie tułaczki po zapleczu elity wrócili na należne sobie miejsce.

Będąc już pewnymi awansu chorzowianie zagrali w Warszawie w finale krajowego pucharu. Zanim doszło do konfrontacji z GKS-em Bełchatów zespół z Cichej 6 pokonał trudną drogę od 1/16 finału tych rozgrywek. Zaczęło się sensacyjnie - "niebiescy" zbili u siebie ówczesnego Mistrza Polski. Warszawska Legia zmierzająca właśnie po jeden z największych sukcesów polskiej drużyny w Lidze Mistrzów (dotarła do ćwierćfinałów tych rozgrywek), w Chorzowie doznała prawdziwego szoku. Ale tamten mecz to historia na osobną opowieść...

"Niebiescy" w drodze do finału wygrywali jeszcze kolejno z Wartą Poznań, Rakowem Częstochowa (wówczas ekstraklasowicz) i trzecioligową Pogoń Oleśnica. O trofeum zagrali z innym sensacyjnym finalistą. Beniaminek Ekstraklasy - GKS Bełchatów - w drodze na Konwiktorską ograł zmierzający po mistrzowski tytuł łódzki Widzew. I to on był faworytem starcia w Warszawie, choć przecież to chorzowianie mieli w swoich szeregach reprezentanta kraju. Mariusz Śrutwa kapitalną formą na zapleczu elity zapracował na powołanie od Henryka Apostela na mecze, debiutując w Hongkongu przeciwko Japonii.

Ale to nie popularny "Mario" okazał się bohaterem finałowej potyczki z GKS-em. Na obiekcie Polonii według różnych źródeł zgromadziło się ok 8-10 tysięcy widzów. Zdecydowana większość z nich trzymała kciuki za chorzowian. Ruch przeważał, swoje szanse na otwarcie wyniku miał choćby Mirosław Bąk, ale niemal do samego końca utrzymywał się bezbramkowy remis. Na pięć minut przed końcem spotkania sędzia Michał Listkiewicz podyktował rzut wolny dla "niebieskich". Do piłki podszedł Dariusz Gęsior, uderzył po ziemi, a piłka odbita od muru złożonego z graczy Bełchatowa wtoczyła się do bramki zaskoczonego Zbigniewa Millera. -  Strzeliłem, był rykoszet i wpadła - mówił później zdobywca złotej bramki. Tuż przed jego uderzeniem trener Wyrobek wymienił  Gol mógł paść już wcześniej, ale potężna bomba Mirosława Mosóra wylądowała na poprzeczce bramki bełchatowian. Stojący między słupkami Ruchu Piotr Lech pracy miał niewiele, do końca zachowując czyste konto.



Po raz pierwszy w całej historii Puchar wręczał triumfatorom urzędujący prezydent Polski. -  Mogła zaimponować oprawa spotkania, był prezydent, wiele sław życia sportu i artystycznego. Piękna seria Ruchu trwa, wróciliśmy do ekstraklasy, zdobyliśmy PP - pękał z dumy Jerzy Wyrobek, który po raz kolejny złotymi zgłoskami zapisał się w historii chorzowskiego klubu. - Awans po roku od spadku z ligi, do tego Puchar Polski to coś wspaniałego. Dla mnie to wzruszające - wtórował trenerowi legendarny Gerard Cieślik, który z trybun obserwował wyczyny swoich następców w niebieskich koszulkach.

Dzięki wywalczeniu krajowego Pucharu Ruch Chorzów już jako beniaminek Ekstraklasy reprezentował Polskę w Europie. Starcia w Pucharze Zdobywców Pucharów to już jednak temat na osobną opowieść, która z pewnością w naszym cyklu znajdzie swoje miejsce.

16 czerwca 1996, Warszawa, Finał Pucharu Polski 1995/96

Ruch Chorzów - GKS Bełchatów 1:0 (0:0)
1:0 - D. Gęsior 87'

Ruch: Lech - Fornalak, Grzesik (86' Pieniążek), Baszczyński, Jaworski, Rowicki, Gęsior, Wawrzyczek (72' Katolik), M. Mosór, Śrutwa, M. Bąk. Trener: Jerzy Wyrobek.

Bełchatów: Miller - Lamch, Rogowskoj, Szkudlarek, Prucheński, Rogan, Cheda (88' Nowicki), Berensztajn, Rzeźniczek, Kukulski, Górski (65' Trzebny). Trener: Krzysztof Pawlak.

Sędzia: Michał Listkiewicz
Żółte kartki: Rowicki (Ruch), Trzebny (Bełchatów)
Widzów: ok. 9 000
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również