O Holender! Ebi razy dwa!

09.10.2018

Portugalia, Czechy, Niemcy - te kraje reprezentacja Polski pokonywała w meczach o punkty 11 października. Równo 12 lat po historycznej wygranej z Portugalczykami, "Biało-czerwoni" ponownie zmierzą się z tą kadrą, na tym samym - choć odnowionym - stadionie. Dzisiaj przypominamy pamiętne starcie z Cristiano Ronaldo i spółką.

Po nieudanych mistrzostwach świata w 2006 roku z funkcją selekcjonera reprezentacji Polski pożegnał się Paweł Janas. Po raz pierwszy Polski Związek Piłki Nożnej zdecydował się na dłużej powierzyć kadrę zagranicznemu trenerowi - Leo Beenhakkerowi. Holender wlał w niezbyt optymistycznie nastawionych kibiców i piłkarzy trochę wiary, chociaż początek eliminacji do mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii nie był najlepszy. W pierwszym meczu Polacy dostali u siebie od Finlandii 1:3, a w kolejnym zremisowali z Serbią 1:1. 7 października 2006 roku Polacy wymęczyli wygraną w Kazachstanie po golu Euzebiusza Smolarka. Cztery dni później na Stadionie Śląskim "Biało-czerwoni" grali z Portugalią - ówczesnym wicemistrzem Europy, czwartą drużyną świata. Trudno było wierzyć w sukces przed starciem z drużyną, która zdobywała medale na dużych imprezach i w której już grał Cristiano Ronaldo - wtedy gracz Manchesteru United.

 

Po pierwszych kilkunastu minutach kibice przecierali oczy ze zdumienia i nie wierzyli, że tak może grać reprezentacja Polski z czołową ekipą nie tylko "Starego Kontynentu", ale i świata. Już na początku meczu Euzebiusz Smolarek skutecznie dobił obroniony przez Ricardo strzał Mariusza Lewandowskiego - obecnie trenera Zagłębia Lubin. Nie minęło nawet 10 minut, a Polacy prowadzili już 2:0 - po kolejnym trafieniu Smolarka, tym razem po asyście Grzegorza Rasiaka. Gospodarze grali fantastycznie, dominowali. Co więcej, mogli wygrać znacznie wyżej! W drugiej połowie Maciej Żurawski trafił w słupek, a później idealną kontrę, w której Polacy wyszli 3 na 1, źle rozegrał Grzegorz Rasiak. Portugalczycy zdołali tuż przed końcem zdobyć kontaktową bramkę - autorstwa Nuno Gomesa - przez co zrobiło się trochę nerwowo, ale prowadzenie udało się dowieźć do końca. Dla reprezentacji Polski była to pierwsza wygrana nad Portugalią w historii.

 

- Choć w ekipie Portugalii zagrało wielu znakomitych piłkarzy, udało nam się ich pokonać. Zaskoczyliśmy wtedy rywala taktyką. Szybko strzeliliśmy gole, a potem mogliśmy skupić się na obronie i mniejszy nacisk położyć na atak - wspomina dla serwisu Łączy Nas Piłka bohater spotkania. Smolarek podkreśla też dużą rolę "Kotła Czarownic" i - głównie - śląskiej publiczności. -  Pamiętam również świetną atmosferę stworzoną przez kibiców i całą otoczkę Stadionu Śląskiego, który nas wtedy poniósł. To był dodatkowy atut. Kiedy Portugalczycy spojrzeli na trybuny, wiedzieli już, że łatwo tu nie będzie. Dla mnie to był wyjątkowy mecz nie tylko dlatego, że wygraliśmy i zdobyłem dwie bramki, ale właśnie z powodu tej atmosfery - podkreśla.

Po tej wygranej Polacy zajmowali... czwarte miejsce w grupie. Zwycięstwo z Portugalią było jednak niezwykle cenne - zwłaszcza mentalnie. "Biało-czerwoni" uwierzyli, że mogą pokonać faworytów i w listopadzie 2007 roku - w Chorzowie - świętowali pierwszy w historii awans do mistrzostw Europy.

 

11 października to historyczna data dla polskiego futbolu. Tego dnia Polacy wygrali nie tylko z Portugalią, ale także w 2008 roku z Czechami - również w Chorzowie - w eliminacjach do mistrzostw świata, a cztery lata temu kadra Adama Nawałki po raz pierwszy ograła Niemców, 2:0. Ekipie Jerzego Brzęczka nie wypada psuć takiej statystyki...

 

Z powołanych na mecze z Portugalią i Włochami, opisywany mecz pamięta tylko jeden piłkarz - Jakub Błaszczykowski

 

11 października 2006, Stadion Śląski

Polska - Portugalia 2:1 (2:0)

1:0 - Smolarek, 9’

2:0 - Smolarek, 18’

2:1 - Nuno Gomes, 90’

 

Polska: Kowalewski - Golański, Radomski, Bąk, Bronowicki - Błaszczykowski (66’ Krzynówek), Lewandowski, Sobolewski, Smolarek - Rasiak (74’ Matusiak), Żurawski.

Portugalia: Ricardo - Miguel, Ricardo Carvalho, Ricardo Rocha, Nuno Valente - Simao, Costinha (46’ Tiago), Petit (68’ Nani), Deco (83’ Maniche), Cristiano Ronaldo - Nuno Gomes.

 

Żółte kartki: Kowalewski, Lewandowski - Rocha, Simao.

Sędziował Wolfgang Stark (Niemcy).

 

Widzów: 40 000

Przeczytaj również