"Nie było pieniędzy, zaczęło się kombinowanie"

17.10.2017
Sezon 1998/99 był końcem złotej dekady "GieKSy". Po 17 latach nieprzerwanych występów w Ekstraklasie katowiczanie spadli szczebel niżej, walcząc nie tylko z problemami sportowymi, ale i organizacyjnymi. O degradacji przesądziła końcówka sezonu, w której katowiczanie mierzyli się z konkurentami w walce o utrzymanie. Jednym z nich był... chorzowski Ruch.
"Niebiescy" mieli przed tym spotkaniem ledwie cztery punkty przewagi nad ostatnią w tabeli "GieKSą". W Katowicach liczono na zwycięstwo, zwłaszcza że rywale zza miedzy legitymowali się serią 9 kolejnych wyjazdowych porażek, a na Bukowej nie wygrali od 5 sierpnia 1985 roku! 
 
Zaczęło się od ataków gospodarzy. GKS przeważał, ale niewiele z tego wynikało. Z każdą upływającą minutą mecz się wyrównywał, bo i chorzowianie zaczęli zapędzać się pod bramkę Jarosława Tkocza. Prawdziwe emocje zaczęły się jednak po przerwie. W 50. minucie po zamieszaniu na polu karnym piłka trafiła do stojącego na 8 metrze Marcina Baszczyńskiego, ale jego strzał w kapitalnym stylu obronił katowicki bramkarz. W 72. minucie Piotr Włodarczyk odebrał piłkę Mirosławowi Widuchowi, zagrał ją na pole karne do Krzysztofa Bizackiego, ale i tym razem Tkocz popisał się refleksem broniąc strzał z pierwszej piłki. Dwie minuty później dogodną sytuację dla gospodarzy zmarnował Adam Bała nie trafiając czysto w piłkę. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, w w 86 minucie Ireneusz Kościelniak sfaulował w polu karnym Włodarczyka. Sprawiedliwość wymierzył sam poszkodowany. Tylko dzięki refleksowi Piotra Lecha minutę później gospodarzom nie udało się wyrównać po tym, jak głową strzelał Dariusz Dudek. Końcowy gwizdek sędziego oznaczał, że szanse GKS na utrzymanie zostały zredukowane do minimum. 

 
Po latach mówi się jednak, że to spotkanie mogło mieć swoje podteksty.  - Przed tym meczem przychodzili do mnie różni zawodnicy i choć o nic się ich nie pytałem, to oni sami zaczęli mnie zapewniać że zagrają na 100% - wspominał na łamach gieksiarskiej monografii Marek Koniarek. - To już były dla mnie pewne sygnały. A jeden, którego nazwisko pominę, przyszedł i powiedział: „trenerze, a może lepiej wziąć od nich, bo jak byśmy tak normalnie przegrali to szkoda kasy.” Nie było w klubie pieniędzy, więc zaczęło się kombinowanie. Za bardzo mi podpadł ten mecz. Widziałem w jakim stylu go przegraliśmy. Po tej porażce moje dobre stosunki z ówczesnym trenerem Ruchu się popsuły. Po meczu poszedłem do prezesa i powiedziałem: „Prezesie ja tu nie chcę być trenerem. Nie mamy szans.”  Prezes wiedział o co chodzi, ale chciał żebym dociągnął do końca - opowiada Koniarek.
 
Jeszcze inne światło na to spotkanie rzuca tekst zamieszczony 13 września 2010 r. przez Dominika Panka w jego autorskim blogu „Piłkarska Mafia”: „Kolejne wyjaśnienia składane w prokuraturze przynoszą sensacyjne informacje. Tym razem czas na Zbigniewa M. - wieloletniego sędziego, który sam się zgłosił do prokuratury. Arbiter opowiadał o ustawianiu meczów ligowych, pucharowych i reprezentacji! Jednym z wymienionych przez Zbigniewa M. klubów był Ruch Chorzów. Sędzia opowiadał o meczu GKS Katowice - Ruch Chorzów z 30 kwietnia 1999 roku. „Z tego co pamiętam miałem propozycję przyjęcia 10 tys. zł. łapówki za pomoc w wygranej Ruchu. Propozycję złożył mi (ówczesny) prezes (Krystian) Rogala. Ja się zgodziłem. Nie wtajemniczałem w to liniowych. Ruch wygrał 1:0. Z tego co pamiętam dostałem po meczu pieniądze od Rogali."
 
Dzisiaj czasy są na szczęście inne i choć obie drużyny walczą o nieco inną stawkę, bo o wydostanie się tylko z pierwszoligowych dołów, to o wszystkim rozstrzygnie boisko. Oby działo się na nim jak najwięcej pozytywnego.

30 kwietnia 1999, Katowice, 24 kolejka Ekstraklasy

GKS Katowice - Ruch Chorzów 0:1 (0:0)
0:1 - Piotr Włodarczyk 86'-k

GKS Katowice: Tkocz - Widuch, Szymczyk, Adamus (72' Kościelniak), Bosowski (46' Kubisz), Dudek, Dźwigała, Kucz, Bała, Andruszczak (66' Szala), Muszalik. Trener: Marek Koniarek.

Ruch: Lech - Szuflita, Masternak, Wleciałowski, Baszczyński, Kwieciński (82' Siemianowski), Jamróz (55' Folga), Surma, Molek, Włodarczyk (89' Ozimina), Bizacki. Trener: Edward Lorens.

Sędzia: Zbigniew Marczyk (Piła)
Żółte kartki: Bosowski, Dźwigała, Andruszczak (GKS Katowice), Baszczyński, Molek (Ruch)
Widzów: ok. 4000
autor: Tomasz Pikul / Monografia Sekcji Piłkarskiej GKS Katowice

Przeczytaj również