Mamma mia! Włosi nas lekceważą, a Piechniczek wciąż jest zły

17.10.2018

Niedawny mecz Polski z Włochami na Stadionie Śląskim był trzecim pojedynkiem tych reprezentacji na chorzowskim obiekcie - i zdecydowanie najsłabszym w wykonaniu "Biało-czerwonych". W latach 90-tych nieźle postraszyliśmy Maldiniego i spółkę!

Pierwszy raz Włosi pojawili się na Stadionie Śląskim w 1985 roku. Polacy wygrali po golu Dariusza Dziekanowskiego, ale był to tylko mecz towarzyski. Pierwszy mecz o stawkę miał miejsce w 1997 roku, w ramach eliminacji do mistrzostw świata we Francji. Oczywistym faworytem była reprezentacja Włoch - ówczesny wicemistrz świata, który prowadził w grupie z kompletem 12 punktów, mając już za sobą zwycięstwo z Anglikami na Wembley. Polska miała trzy punkty - najpierw przegrała z Anglią, a następnie wygrała z Mołdawią.

Trener Antoni Piechniczek przyszykował jedną niespodziankę w wyjściowym składzie - na prawej stronie obrony nie zagrał Marek Jóźwiak, a Paweł Skrzypek. Jak się później okazało, był to świetny ruch bowiem dopiero co wytransferowany z Rakowa Częstochowa do Legii Warszawa defensor był najlepszym zawodnikiem "Biało-czerwonych". Stoczył wiele pojedynków z Gianfranco Zolą, gwiazdą Chelsea Londyn.

- Nie będę skromny, wyszedł mi ten mecz. Przyznam, że byłem trochę spięty: ja na boisku przeciwko najlepszym piłkarzom świata - przyznał po latach "Przeglądowi Sportowemu" Skrzypek, który uprzykrzał życie Włochowi jak tylko mógł. - 90 minut nie odpuszczałem Zoli na krok. On zresztą chyba mnie docenił. Po meczu podszedł do mnie, powiedział, że świetnie grałem i wymieniliśmy się koszulkami. To chyba najlepszy rywal, z jakim się mierzyłem. No i straszny walczak - wspominał.

Skrzypek toczył boje z Zolą, a Paweł Wojtala z Christianem Vierim. Polacy nie dopuścili to utraty bramki, ale też sami nie zdołali pokonać słynnego Angelo Peruzziego. Najlepszą okazję zmarnował wspomniany Wojtala, który z niewielkiej odległości chybił głową. Sytuację tę ma w pamięci do teraz. - Do dzisiaj, gdy się gdzieś spotkamy, pyta mnie, czy ciągle jestem na niego zły, że zepsuł taką szansę. No trochę jestem - przyznał Piechniczek.

Bezbramkowy remis to niewątpliwie sukces dla reprezentacji Polski. Sami piłkarze jednak przyznają, że Włosi nie do końca potraktowali Polaków poważnie. - Co tu dużo mówić, w Chorzowie nas zlekceważyli, a my zagraliśmy bardzo ambitnie - powiedział Skrzypek. Na mundial i tak pojechali Włosi - po barażach z Rosją - a "Biało-czerwoni" po zakończonych na trzecim miejscu eliminacjach pożegnali trenera Piechniczka.

02.04.1997 - Stadion Śląski
Polska - Włochy 0:0 

Polska: Andrzej Woźniak - Paweł Skrzypek, Jacek Zieliński, Paweł Wojtala - Adam Ledwoń, Tomasz Wałdoch, Piotr Świerczewski (44' Wojciech Kowalczyk), Piotr Nowak (46' Tomasz Sokołowski), Henryk Bałuszyński (66' Radosław Kałużny) - Marek Citko , Andrzej Juskowiak.

Włochy: Angelo Peruzzi - Ciro Ferrara, Alessandro Costacurta, Fabio Cannavaro, Paolo Maldini - Diego Fuser (87' Amadeo Carboni), Angelo Di Livio, Roberto Di Matteo, Dino Baggio - Gianfranco Zola, Christian Vieri.

Przeczytaj również