Jednym Puchar, drugim Ekstraklasa

02.05.2018
Górnik Zabrze był w tym roku najbliżej zdobycia Pucharu od 2001 roku. Zagrał wtedy w finałowym dwumeczu z warszawską Polonią. Spotkania wywołały spore kontrowersje. Byli i tacy, którzy zwycięstwa "Czarnych Koszul" domyślili się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wszystko za sprawą ligowego starcia obu drużyn.
W sezonie 2000/2001 Górnik Zabrze miał szczęście w losowaniach i zdołał uniknąć faworytów. W III rundzie zmierzył się z Widzewem Łódź, który nie był już taką potęgą jak kilka lat wcześniej. "Trójkolorowi" pewnie wygrali przy Roosevelta 3:0 i awansowali do kolejnej rundy, w której zmierzyli się z Pogonią Siedlce, grającą kilka klas rozgrywkowych niżej. Wygrana 2:0 dała awans do ćwierćfinału, gdzie grano już mecz i rewanż.

Zabrzanie trafili na swoich imienników z Łęcznej, grających wówczas na zapleczu ekstraklasy. Zwycięstwa 2:0 na wyjeździe i 2:1 u siebie dały awans do półfinału, gdzie na 14-krotnego mistrza Polski czekał... inny II-ligowiec, Odra Opole. Po pierwszym meczu w Opolu losy awansu jeszcze nie były przesądzone, bo na gola Adama Kompały z rzutu karnego gospodarze odpowiedzieli trafieniem Józefa Żymańczyka. W rewanżu jednak Górnik szybko objął prowadzenie po kolejnym golu Kompały, który na listę strzelców wpisał się także w drugiej połowie.

Dopiero w finale Górnik trafił na rywala ze swojej ligi - Polonię Warszawa. Zanim jednak skupimy się na dwumeczu (tak, w finale też grano dwa spotkania) o trofeum, opisać należy sytuację w ligowej tabeli, bo tak się złożyło, że między jednym a drugim pojedynkiem finałowym... Górnik grał z Polonią w ekstraklasie. Zespół z Warszawy był poza podium i mimo aspiracji miał małe szanse, by dostać się do europejskich pucharów przez ligę. Zabrzanie z kolei zajmowali przedostatnie miejsce w tabeli i punktów potrzebowali jak ryba wody. Łatwo się więc domyślić, której drużynie na jakich rozgrywkach zależało...

Już przed meczem finałowym wielu mówiło, że tutaj niespodzianki nie ma prawa być - zespół z Warszawy weźmie Puchar Polski, a Górnik ligowe punkty. Pierwszy mecz finałowy rozgrywano w Zabrzu i oczywiście wygrała go Polonia. Tuż przed przerwą gola zdobył Arkadiusz Bąk. W drugiej połowie z rzutu karnego wyrównał Michał Probierz, ale kilkanaście minut później "Czarne koszule" ponownie wyszły na prowadzenie, po trafieniu Mariusza Pawlaka.

Przed drugim spotkaniem finałowym odbył się mecz ligowy w Warszawie i... 2:0 wygrał Górnik, dzięki czemu w ostatecznym rozrachunku utrzymał się, mając tyle samo punktów co Stomil Olsztyn, który grał w barażach i o zaledwie trzy "oczka" wyprzedził Orlen Płock i Ruch Radzionków.

W drugim finałowym rewanżu "Górnicy" dwukrotnie obejmował prowadzenie po golach Piotra Gierczaka, jednak za każdym razem gospodarze odrabiali straty. Gola na 2:2 zdobył w 83. minucie Arkadiusz Bąk. Niewielu obserwatorów było takim obrotem spraw zdziwionych...

Finał Pucharu Polski 2000/2001

Górnik Zabrze - Polonia Warszawa 1:2 (0:1)
0:1 - Bąk, 43'
1:1 - Probierz, 54' (rzut karny)
1:2 - Pawlak, 67'

Górnik: Bledzewski - Wiśniewski, Lekki, Kolasa, Radler (46' Bonk) - Probierz, Kompała (80' Orzeszek), Kocyba, Prasnal, Wróbel (46' Kawondera), Prohorenkovs. Trener: Józef Dankowski.

Polonia: Matuszek - Kuś, Dziewicki, Ciesielski, Gołaszewski (88' Centkowski), Kaliszan, Wieszczycki, Scherfchen (66' Ekwueme), Pawlak, Bąk, Bykowski (83' Kęska). Trener: Albin Mikulski.

Żółte kartki: Kawondera (Górnik), Bąk, Bykowski (Polonia)

Polonia Warszawa - Górnik Zabrze 2:2 (1:1)
0:1 - Gierczak, 28'
1:1 - Pawlak, 34' (rzut karny)
1:2 - Gierczak, 71'
2:2 - Bąk, 83'

Polonia: Matuszek - Ciesielski (75' Kaczorowski), Malinowski, Pawlak, Żvirgżdauskas, Bartczak, Bąk, Wieszczycki (74' Kęska), Ekwueme (90' Burchard), Gołaszewski, Bykowski. Trener: Albin Mikulski.

Górnik: M. Wróbel - Wiśniewski (85' Orzeszek), Krzetowski, Choto, Kościelniak, Probierz, Kompała, Gierczak, Prasnal, Olszar (57' Radler), Prohorenkovs (54' S. Wróbel). Trener: Józef Dankowski.
Żółe kartki: Choto (Górnik)
autor: AW

Przeczytaj również