Wojciech Grzyb: Nasz atak robi dużo wiatru
Data: 2011-03-19
Był cichym bohaterem 94. Wielkich Derbów Śląska. To podania Wojciecha Grzyba miały kluczowe znaczenie przy dwóch pierwszych bramkach, które Ruch strzelił Górnikowi. Dzięki temu, chorzowianie zainkasowali komplet punktów i oddalili się od strefy spadkowej. - Osiem drużyn będzie zaangażowanych w walkę o utrzymanie, a więc to bardzo ciekawy sezon. Środka tabeli obecnie nie ma - wskazuje "Grzybek".SportSlaski.pl: Na ligowe zwycięstwo z Górnikiem przy Cichej czekał pan całe życie?
- Coś w tym jest, bo dotąd tylko raz było mi dane zagrać z Górnikiem na tym stadionie. Mowa jednak o meczu w ramach Pucharu Ekstraklasy, a więc znacznie mniej istotnych rozgrywkach. Teraz w końcu zagrałem pierwszy raz przy Cichej w lidze i proszę zobaczyć, jaki wynik, jaka sceneria i dramaturgia! Długo się będzie o tym meczu mówić. Nie tylko ze względu na wynik.
Kiedy schodziliście na drugą, niezaplanowaną przerwę na tablicy nadal widniał wynik 0-0, choć już wtedy posiadaliście sporą przewagę. Było zniecierpliwienie?
- Czuliśmy się lepsi. Poza początkiem spotkania, dominowaliśmy. Kibice również nam to co rusz przypominali, śpiewając: "jesteście lepsi, Niebiescy jesteście lepsi". Daliśmy temu wyraz, gdy światła ponownie rozbłysły. My również... rozbłyśliśmy. Choć trudno się grało, to stworzyliśmy kilka akcji i byliśmy skuteczni tak w przodzie, jak i w defensywie.
Mecz podzielony na tercje. Chyba pan tego jeszcze nie przerabiał?
- Myślałem, że w hokeja gramy tylko w styczniu dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a tymczasem i teraz można się było czuć jak na lodowisku. Analogii było kilka. Ale daliśmy radę!
Nie było obaw, że to spotkanie nie dojdzie do skutku lub zostanie przerwane?
- Gdyby nie ta medialna otoczka, kamery Canal+, komplet publiczności na trybunach, to podejrzewam, że mecz zostałby przełożony. Na szczęście - dla nas - tak się nie stało. A co do śniegu? Grałem kiedyś przy Cichej w barwach Ruchu Radzionków, kiedy opady były równie obfite i robiono przerwy na odśnieżanie linii. Jeśli chodzi o brak światła, to przypomina mi się z kolei pewien mecz w Katowicach, który został dokończony w innym terminie. Nie wiem, szczerze mówiąc, jak byłoby tym razem. Zresztą nie ma sensu gdybać.
Gonicie Górnik. Macie ambicje, aby wyprzedzić drużynę z Zabrza?
- Było między nami sześć punktów różnicy, teraz są już tylko trzy. Naszym celem nie jest jednak dopadnięcie Górnika. To sprawa drugorzędna. Najważniejsze jest, by piąć się w górę tabeli.
O to łatwiej, kiedy jest kim straszyć. A Ruch znów ma ciekawy duet napastników...
- Owszem, mamy bardzo fajny, młody atak, który robi dużo „wiatru” i coraz lepiej się rozumie. Odkąd gramy tą dwójką, stwarzamy sporo sytuacji. Wypada się z tego tylko cieszyć.
Rozmawiał i notował Krzysztof Kubicki


WT Podbeskidzie - Wisła (15:00)
