Trener MRKS-u Czechowice-Dziedzice przyznał się do błędu

Data: 18:55, 2009-08-11

Autor: Kamil Kwaśniewski

- Jeśli przeprowadzam dwie zmiany, a za chwilę tracimy bramkę, to nie sposób powiedzieć, bym z tymi roszadami trafił - mówi Ryszard Kłusek, opiekun IV-ligowego MRKS-u.

Głośne nazwiska w inaugurującym sezon spotkaniu z Unią Racibórz beniaminkowi z Czechowic-Dziedzic nie pomogły. Choć zarówno Damian Szczęsny (swego czasu w GKS-ie Bełchatów), jak i Tomasz Górkiewicz (przez wiele lat w Podbeskidziu Bielsko-Biała), w wyjściowym składzie się pojawili, to MRKS z boiska schodził pokonany.

- Remis nie skrzywdziłby nikogo, a z drugiej strony to my równie dobrze mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gdyby tylko Grzegorz Sztorc wykorzystał swoją okazją. A stanął przed pustą bramką... - rozkłada ręce Ryszard Kłusek. Szkoleniowiec ma jednak pretensje i do siebie. Dokładniej rzecz biorąc, o zmiany, jakich dokonał tuż przed golem rywala.

Na murawę weszli wówczas Robert Basiura i Marcin Michalik. - Jeśli wprowadzam dwóch świeżych zawodników, a za chwilę tracimy bramkę, to coś tu nie gra. Nie sposób powiedzieć, bym z tymi roszadami trafił - przyznaje Kłusek.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Wybrany materiał nie został jeszcze skomentowany. Możesz zrobić to, jeśli się zalogujesz!

Rejestracja | Przypomnij hasło | Regulamin
nick:
hasło: