Foto: Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus
Robert Kasperczyk: Nie gramy dla idei, ani charytatywnie
Data: 18:00, 2012-02-22
Autor: Michał Trela
- Zagłębie? Docierają do nas sygnały, że w Lubinie nie wyobrażają sobie, by mogli u nas nie wygrać. Nie ma obawy, że jak zapewnimy sobie utrzymanie to spoczniemy na laurach - mówi trener "Górali"Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała trenowali dziś w południe na płycie głównej stadionu miejskiego. W zajęciach wzięli udział Piotr Koman, który jak na razie nie został wypożyczony do żadnego klubu i Liran Cohen, narzekający w ostatnich tygodniach na uraz. - Liran dziś trenował, ale ostateczną decyzję w jego sprawie podejmiemy jutro. Bo dalej nie wszystko jest do końca w porządku. Wczoraj na zajęciach dostał punktowo w to samo miejsce, które go bolało. Muszę mieć zawodnika gotowego na 100%, a nie na 70-80. Jeśli doktor Robert Gulewicz uzna, że Cohen będzie gotowy na 100%, to wtedy będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu - mówi Robert Kasperczyk. Izraelczyk ma jutro przejść badanie USG.
W tym tygodniu szczególnie ciekawa rywalizacja o miejsce w składzie rozgrywa się pomiędzy Łukaszem Mierzejewskim i Tomaszem Górkiewiczem. Który z nich zastąpi w sobotę pauzującego za kartki Marka Sokołowskiego? - Dowie się o tym najpierw sam zawodnik. Obaj mają równe szanse. Podejrzewam, że i jeden i drugi zmieści się w meczowej 18-tce, natomiast kto za gra, zobaczymy - ucina szkoleniowiec.

Jego zdaniem starcie z Zagłębiem Lubin będzie trudniejsze niż zeszłotygodniowe z Widzewem. - Nie będę prorokiem, jeśli powiem, że ten mecz będzie bardzo trudny. W podświadomości łodzian było to, że mają 25 punktów, więc też nie było paniki w grze. A Zagłębie? Każdy wie, że to "czerwona latarnia" ligi i zrobi wszystko, by zmniejszać dystans do środka tabeli. Wiedzą, jaki mamy potencjał, my wiemy, jaki mają oni, więc na pewno nie będą grać szachów, defensywnej piłki, bo im nawet remis nic nie daje. W końcu 11-punktowa przepaść między nami zostałaby taka sama. Zagrają o trzy punkty. Zresztą, z tego co wiem, nie wyobrażają sobie, by mogli tutaj nie wygrać - podkreśla trener bielszczan.
Kasperczyk widział niedzielną potyczkę lubinian z Wisłą Kraków (2-2) i to tylko wzmogło jego czujność. - Mecz z Wisłą budzi szacunek. Zagrali jak równy z równym i naprawdę mieli momenty odważnej gry. Remis był zasłużony. Widzę jednak dla nas dwa plusy. Po pierwsze, nadal różnica w naszych i ich przygotowaniach. Cały czas liczymy, że w tych pierwszych kolejkach będziemy się czuć odrobinę lepiej fizycznie od rywali. Po drugie, Zagłębie ma bardzo dużo nowych twarzy. Z kolejki na kolejkę, będą grać coraz lepiej. Ale w drugim meczu jeszcze nie wszystko może funkcjonować, jak trzeba. My wielu zmian nie zrobiliśmy i ta maszynka, która funkcjonowała w poprzedniej rundzie, nadal chce być skuteczna. Nie chcę mówić, że zwycięstwo w tym meczu dałoby nam pewne utrzymanie, ale bylibyśmy bardzo blisko - twierdzi były opiekun KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Zasadne wydaje się więc pytanie, co potem. Czy mając upragnione 30 punktów, Podbeskidzie nie spocznie na laurach? - Prawda jest taka, że gramy dla pieniążków. To jest nasz zawód i chcemy go wykonywać jak najlepiej. Cieszą nas zwycięstwa, cieszy, że nie jesteśmy już wystraszonym zespołem z pierwszych kolejek, ale dojrzałym, którego nie ma się co wstydzić. CV tych zawodników może nie powala, ale oni cały czas chcą się uczyć, rozwijać, nawet w wieku 30 lat i to jest piękne. Dlatego nieważne, czy będziemy grali z nożem na gardle, czy z pewnym utrzymaniem, każdy jest profesjonalistą, każdy umie liczyć. Nie gramy dla idei, górnolotnych celów, czy charytatywnie. Gramy, by zarabiać na chleb, na swoje rodziny. Zawodnicy chcą zarabiać w każdym meczu, nieważne, w jakiej fazie sezonu - kończy Robert Kasperczyk.
napisane przez klubb, 23 lutego 2012, godz. 11:02