Rekord Bielsko-Biała - TPH Polkowice 7-0 (3-0)
1-0 - Wojtas, 3:47
2-0 - Mentel, 14:00
3-0 - Bubec, 16:32
4-0 - Janovsky, 20:55
5-0 - Włoch, 27:04
6-0 - Włoch, 27:56
7-0 - Machura, 28:46
Rekord: Zając - Mentel, Janovsky, Łysoń, Szymura - Wojtas, Bubec, Dura, Machura oraz Włoch, Palarczyk.
Polkowice: Duda - Nowak, Muzeja, Kaczmarek, Ostrowski - Węglarz, Potocki, Woźniak.
Żółte kartki Szymura - Duda, Woźniak.
Sędziował Sławomir Steczko (Kraków).
Foto: Rafał Jacniak/Pressfocus
Rekord - Polkowice 7-0. Bielszczanie "dopieścili" swoją publiczność!
Data: 19:27, 2012-02-12
Tyle bramek Rekordu Bielsko-Biała publiczność z Cygańskiego Lasu jeszcze w tym sezonie nie widziała! Wicelider ekstraklasy futsalu rozbił ostatnie w lidze TPH Polkowice aż siedmioma bramkami.Najwyższe zwycięstwo w tym sezonie Rekord odniósł jesienią... w Polkowicach, gdzie wygrał 9-0. Również i dziś można się więc było spodziewać wygranej gospodarzy, jednak pozostawało jedno malutkie "ale". Polkowiczanie przegrywali w tym sezonie absolutnie wszystkie mecze i na ostatnim miejscu nie znajdowali się tylko dlatego, że... FC Siemianowice Śląskie wycofał się z ligi. Wszyscy automatycznie dopisywali trzy punkty przed spotkaniami z TPH, aż nagle tydzień temu zespół z Dolnego Śląska rozbił Pogoń Szczecin 6-2. Sensacja, która kazała zastanawiać się, czy polkowiczanie nie poczują się nagle bardzo mocni.
Nawet jeśli się poczuli, Rekord szybko sprowadził ich na ziemię. Niespełna cztery minuty, piękne prostopadłe podanie Pawła Machury, lekkie "dziubnięcie" piłki przez Damiana Wojtasa i 1-0 dla bielszczan. Dla piłkarza Rekordu był to pierwszy w tym sezonie gol. Później było dla TPH tylko... gorzej. Goście mieli coraz większe problemy z wyjściem za własną połowę, więc nie mógł się wykazać rezerwowy bramkarz zespołu z Cygańskiego Lasu Witold Zając. Kolejne bramki przed przerwą dołożyli mocnym strzałem z dystansu Łukasz Mentel i sprytnym kopnięciem z niewielkiej odległości Piotr Bubec.
O ile skład, jaki wystawił Andrea Bucciol nie był optymalny, bo nie grali choćby Paweł Budniak, czy Radek Polaszek, to w drugiej połowie jeszcze mniej przypominał wyjściowe ustawienie. Włoski trener dał pograć młodym Sebastianowi Palarczykowi i Jackowi Włochowi, a ci ładnie mu się odwdzięczyli. Ten pierwszy wybił piłkę z pustej bramki, ratując czyste konto swojego zespołu, a Włoch strzelił dwa gole w ciągu minuty. Oba w bardzo podobny sposób, tyle, że za pierwszym razem wbił piłkę do siatki w olbrzymim zamieszaniu, a za drugim z bliska wykorzystał przemyślaną akcję Piotra Szymury.
Bielszczanie bardzo starali się o najwyższe zwycięstwo w tym sezonie (wycofali nawet bramkarza), co się im nie udało, jednak i tak nikt specjalnie nie może narzekać. Zwłaszcza, że, jako "wisienkę na torcie", można było obejrzeć piękną bramkę Machury bezpośrednio z rzutu wolnego. Rekord utrzymał ośmiopunktową stratę do Wisły Kraków, a na cztery "oczka" uciekł Gatcie Zduńska Wola.


