Jarosław Skrobacz: Odry już nie ma...
Data: 2011-06-01
Czy Odra Wodzisław zagra w Szczecinie? - Nawet jeśli, to ani trochę nie zmieni się sytuacja klubu. Jego już po prostu nie ma… - mówi ze smutkiem trener Jarosław Skrobacz.To już nieaktualne, ale co pan sądzi o tym, że piłkarze Pogoni zadeklarowali opłacenie Odrze hotelu, byleby tylko przyjechała na mecz do Szczecina?
- To wszystko działo się po za nami. Osobiście, jestem zdziwiony taką deklaracją. Nie wiem, czy ona w ogóle powinna mieć miejsce. Czy to zgodne z duchem gry, jeśli pojedziemy tam kompletnie rozbici psychicznie? W 10-osobowym składzie? Pogoń może mieć w tym swój cel (szczecińscy piłkarze mają obiecane premie za określoną ilość zwycięstw, a walkowery nie wliczają się do tej puli… - dop. red.), ale dlaczego mamy za darmo jechać przez całą Polskę, dla kogoś wypruwać sobie żyły?
Czyli do Szczecina nie pojedziecie?
- Jeśli będzie podstawiony autokar, to pojedziemy, bo taka nasza rola. Z drugiej strony nie wiem, ilu uzbieram zawodników. Ja już nie mam jak ich motywować. I nie dziwię im się, skoro powinni zarabiać po tysiąc złotych, a klub nawet tego nie jest im w stanie wypłacić. Tym, którzy tego nie rozumieją, proponuję pracować przez jakiś czas za darmo. W każdym razie ja nie zmieniłem zdania i podtrzymuję to, co powiedziałem po meczu z Flotą Świnoujście. To najprawdopodobniej był nasz ostatni mecz w pierwszej lidze. Jesteśmy w fatalnym stanie psychicznym. Przecież nawet jeśli zagramy w Szczecinie, to ani trochę nie zmieni się sytuacja klubu. Jego po prostu już nie ma…
To bardzo mocne słowa…
- Mówię tak, bo jestem rozgoryczony, ale te słowa są niestety prawdziwe. Jestem związany z Wodzisławiem, Odra leży mi na sercu. Ale nie może być tak, że cały czas jesteśmy mamieni obietnicami, które nie mają żadnego pokrycia. Jestem w trakcie uzupełniania swoich "papierów" trenerskich, więc przy tej okazji rozmawiam z wieloma szkoleniowcami z różnych lig. I proszę mi wierzyć, wszyscy dziwią się, że u nas jest aż tak źle. Podkreślam, nigdzie nie ma tak dramatycznej sytuacji jak w Odrze! To, co działo się w Wodzisławiu przez ostatni rok, jest nie do opisania. Tak nie może być dłużej. Uważam, że PZPN powinien być konsekwentny w egzekwowaniu przepisów licencyjnych.
Wtedy skład poszczególnych lig mógłby znacznie odbiegać od obecnego.
- Wiem, ale nie może być tak, że ciągle komuś brakuje pieniędzy. To nie ma sensu. Najpierw Gorzów Wielkopolski musiał wycofać się z ligi. Teraz sezonu może nie dokończyć Odra. Jeśli udziałowcy nie chcą dalej wykładać pieniędzy na klub, to przecież nie ma żadnych szans na wyjście z kryzysu. Więc po co to komu? Poza tym na nasze mecze przychodzi po 150 widzów. Jak w takim razie klub może zarobić na biletach? Ja rozumiem, że kibice - choć nigdy nie było ich tak wielu, jak na innych stadionach - mogli przyzwyczaić się do poziomu ekstraklasowego. My nie jesteśmy w stanie zapewnić im takich atrakcji. Ale ze 150 sprzedanych biletów klub nie może przetrwać. Trzeba to sobie jasno powiedzieć.
Myślał Pan już, co będzie robił po zakończeniu tych rozgrywek? Pojawiły się jakieś oferty pracy?
- Owszem, były już jakieś rozmowy. Ale ja przede wszystkim chcę odpocząć. Nie wiem jeszcze, czy potrzebuję dwóch tygodni, czy dłuższego czasu. W każdym razie podczas ostatniego roku w Odrze zebrałem tyle doświadczenia, mam na myśli te negatywne sprawy, że szkoleniowcy z 20-letnim stażem, pracujący w ekstraklasie przez coś takiego nie przechodzili...
Rozmawiał Adrian Wawrzyczek


Zagłębie - Tur
Puławy - NMC Powen
