Tyszanie z charakterem, ale znów gorsi od Cracovii

08.09.2017
Niesamowitych emocji dostarczył mecz o Superpuchar Polski w hokeju na lodzie. GKS Tychy "rzutem na taśmę" doprowadził do wyrównania, ale ostatecznie przegrał po rzutach karnych.
Łukasz Sobala/Press Focus
O ile Comarch Cracovia sezon już zaczęła - grała w europejskim pucharze - tak dla tyszan był to pierwszy mecz po przerwie. Można było więc mieć obawy o postawę GKS-u, tym bardziej, że już w szóstej minucie gospodarze objęli prowadzenie. Petr Kalus mocno uderzył z dystansu, John Murray nie zdołał zatrzymać krążka, co wykorzystał Tomas Sykora. Goście zdołali jednak dosyć szybko odpowiedzieć - po świetnym zagraniu wzdłuż bramki Bartłomieja Jeziorskiego wyrównał Patryk Kogut. Co więcej, kilka minut później śląski zespół już prowadził po trafieniu Kamila Kalinowskiego.

Na pierwszą przerwę oba zespoły zjeżdżały jednak przy remisie, bo Cracovia wykorzystała błędy w obronie tyszan i po kontrze gola zdobył Petr Sinagl. W drugiej tercji GKS sprawiał dobre wrażenie, ale gola zdobyły tylko "Pasy" - przy grze w przewadze mocno uderzył Patryk Wajda, który "przedziurawił" Murraya i do pustej bramki krążek skierował Krystian Dziubiński.

W trzeciej tercji Cracovia zdobyła kolejną bramkę - przy grze 5 na 3 - i nic nie zapowiadało tego, by tyszanie jeszcze powalczyli o korzystny wynik. Na 70 sekund przed końcem jednak kontaktowe trafienie zanotował Michael Cichy, przez co wróciły nadzieje. W ostatniej minucie fatalny błąd popełnił Bartosz Dąbkowski, który stracił krążek na rzecz Cichego. Ten zagrał do Kacpra Guzika, który doprowadził do remisu. Potrzebna była więc dogrywka!

W niej emocji było tyle, co w meczu finałowym mistrzostw Polski. Oba zespoły poszły na wymianę ciosów, sytuacji było sporo - m.in. Teddy Da Costa trafił w słupek. Goli jednak nie było i o tym, do kogo powędruje Superpuchar Polski musiały zadecydować rzuty karne.

W pierwszej serii karnego wykorzystał Da Costa i... aż do piątej serii było to jedyne trafienie! Do wyrównania doprowadził Kalinowski. W szóstej serii karnego dla tyszan nie strzelił Mateusz Bepierszcz, a po stronie krakowian po raz drugi karnego wykorzystał Da Costa.

Comarch Cracovia - GKS Tychy 5:4, k. (2:2, 1:0, 1:2, d. 0:0, k. 2:1)
1:0 - Sykora (Kalus - Da Costa), 5:34
1:1 - Kogut (Jeziorski), 9:40
1:2 - Kalinowski (Galant), 15:31
2:2 - Sinagl (Dziubiński), 16:43
3:2 - Dziubiński (Wajda), 38:01 (5/4)
4:2 - Sykora (Da Costa - Zib), 46:59
4:3 - Cichy (Guzik - Pociecha), 58:50
4:4 - Guzik (Cichy), 59:26

Cracovia: Radziszewski - Zib, Dąbkowski, Sykora, Da Costa, Kalus - Novajovsky, Kruczek, Urbanowicz, Bryniczka, Kapica - Rompkowski, Wajda, Sinagl, Dziubiński, Domogała - Noworyta, Dutka, Paczkowski, Słaboń, Drzewiecki.

GKS: Murray - Pociecha, Ciura, Galant, Kalinowski, Bepierszcz - Bryk, Kotlorz, Gościński, Rzeszutko, Bagiński - Gazda, Kaznadziej, Guzik, Cichy, Szczechura - Górny, Kolarz, Jeziorski, Komorski, Kogut.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również