Dariusz Kozielski: Obiecałem żonie, że...

Data: 2011-06-30

Do niedawna był związany z czterema klubami piłkarskimi, co wywołało zdziwienie i nawet oficjalny sprzeciw PZPN-u. Dziś Dariusz Kozielski chce się z futbolu zawodowego wycofać.

Odra to dzisiaj bankrut. Pana przeciwnicy twierdzą, że początek problemów zaczął się wraz z pana transferami, które sprawiły, że klub popadł w poważne tarapaty finansowe, a w dodatku się nie utrzymał w ekstraklasie...
- Zaręczam, że za transfery tamtych piłkarzy nie zapłaciliśmy nawet złotówki. A na prowizje menedżerskie wydaliśmy bardzo niewielką kwotę. Koszty utrzymania tej kadry? Licząc pensje oraz premie, te drugie miały zostać wypłacone tylko w przypadku utrzymania, kadra z wiosny była tańsza od tej z jesieni! Poza tym, wszystkie kontrakty były zatwierdzane przez prezesa i radę nadzorczą. Ja się sprawami „papierkowymi” nie zajmowałem. Pod sprowadzeniem każdego z tamtych pięciu zawodników podpisało się dwóch ludzi Andrzeja Rojka, dwóch reprezentantów czeskiej opcji oraz osoba ze stowarzyszenia. Mowa o radzie nadzorczej. Jeśli teraz ktoś zrzuca odpowiedzialność na mnie, to jest w dużym błędzie.

Jak z perspektywy czasu ocenia pan przeprowadzone wówczas transfery? Mauro Cantoro okazał się „niewypałem”...
- Rzeczywiście, sportowo nam nie pomógł, ale już jego nazwisko, owszem, okazało się bardzo pomocne. Po jego sprowadzeniu było możliwe ściągnięcie innych piłkarzy, bo zaczęli oni patrzeć na Odrę inaczej.

Fakty są jednak takie, że kadra z wiosny nie utrzymała zespołu w ekstraklasie, a w dodatku dług klub został powiększony...
- Niezapłacone zostały dwa miesiące: kwiecień i maj, bo pensji z czerwca zawodnicy sami się zrzekli. To dług w okolicach miliona złotych. Nie oszacuję dokładnie, bo nigdy tego nie liczyłem. Pozostałem pięć milionów wisiało nad Odrą od dłuższego czasu, "ślizgało się" przez lata. Dziś słyszę, że Polonia Bytom nie płaciła piłkarzom od stycznia. Proszę to więc porównać z tamtą sytuacją Odry...

Pan też ponoć stracił nie tylko czas, ale i pieniądze?
- Przed rokiem pożyczyłem środki na pensje za jeden miesiąc. To zło, które wyrządziłem swojej rodzinie. Dodam, że nigdy nie miałem w Odrze umowy o pracę, telefonu, nie były rozliczane moje wyjazdy

Po spadku postanowił pan poskładać kadrę raz jeszcze...
- To był mój autorski zespół, który budowaliśmy z Leszkiem Ojrzyńskim. Zdobył jesienią 24 punkty w I lidze. Szkoda, że ktoś to wszystko zepsuł w połowie sezonu...

Większościowym udziałowcem zostali po spadku Czesi, którzy wykupili kolejny pakiet udziałów. Błędów przez te dwa lata popełniono wiele, ale czy to oni zrobili ten największy?
- Nie potrafię zrozumieć czeskiego właściciela, który dzisiaj twierdzi, że został w Odrę "wrobiony" przez swoich doradców, którzy z czasem się wykruszyli. Skoro wykłada się trzy miliony złotych na zakup akcji, to trzeba mieć jakiś plan! W dodatku jego największym błędem było zatrudnienie Jana Muchy w roli dyrektora, który "rozpieprzył" ten klub od środka. Dopuścił się niesamowitych zaniedbań. Mógł na przykład pod koniec ubiegłego roku wypłacić pieniądze drużynie, która w pierwszej rundzie zdobyła 24 punkty. Środki były.

Mowa o tych zaległych pieniądzach z Albresy?
- Dokładnie. Podjąłem je dopiero w marcu, kiedy po raz kolejny "wdepnąłem" w Odrę. A tymczasem można je było pobrać już w listopadzie. Spłaciłoby się choć w jakiejś części zawodników, nie rozwiązaliby oni kontraktów, kilku z nich sprzedałoby się za skromne kilkaset tysięcy złotych i choć nadal żylibyśmy w biedzie, to może Odra byłaby w podobnym położeniu co Ruch Radzionków? "Cidry" zimą też przeżywały dramatyczne chwile. Może było tam nawet gorzej niż pod koniec jesieni w Odrze. Dziś Ruch sprzeda jednak jednego, drugiego zawodnika i znów starczy mu na przeżycie. Pan Mucha wolał żądać pieniędzy od menedżerów w zamian za rozwiązanie kontraktów. Skończyło się na tym, że PZPN uwolnił kilkunastu zawodników i Odra nie zarobiła na nich ani złotówki.

Na jakim szczeblu zobaczymy Odrę w nowym sezonie?
- Wiele zależy od pomocy miasta. A tymczasem czytałem w piątkowej "Gazecie Wyborczej", że prezydent chce rozliczeń, a poza tym nie chce widzieć pewnych nazwisk przy odbudowie klubu. Niech powie wprost, o kogo chodzi, a nie insynuuje. Moje zdanie jest takie, że miasto przez ostatnie lata niewiele dla klubu zrobiło. Przypomnę, że jeszcze w ekstraklasie przekazało 12 tysięcy złotych, a w I lidze już ani złotówki. Ba! Żądało 100 tysięcy złotych za wynajem. Takie "wsparcie" miasta to ewenement na skalę krajową. Swoją drogą proszę się wybrać i zobaczyć płytę główną boiska Odry Wodzisław. Zapewniam, że lepsze płyty są w C-klasie. To karygodne, że doprowadzono murawę do takiego stanu. Jej odbudowa pochłonie dużo pieniędzy. To zwykłe marnotrawstwo, które dopuścił się wodzisławski MORiS, na którego działalność prezydent wydaje rocznie dwa miliony złotych. "Rak wyhodowany" na garbie miasta. Poza tym, dziwią mnie słowa prezydenta, który mówi, że miasto nie może wejść do zadłużonej spółki, nie może jej pomóc. A co przerabiano w Zabrzu, Wrocławiu, Kielcach? A co się dzieje w Tychach czy w Bydgoszczy? Kiedyś Wodzisław Śląski był znacznie bardziej przychylny Odrze. Powstało oświetlenie, podgrzewana murawa, a to były duże wydatki.

Prawda to, że prezydent Mieczysław Kieca nie przepada za panem?
- Wydawało mi się, że nie ma między nami wrogości. Miesiąc temu we dwójkę pojechaliśmy do Zdenka Zlamala. Mieliśmy więc okazję, by dłużej porozmawiać. Przygotowałem potem plan uzdrowienia sportu w mieście. Zakładał on rozwiązanie MORiS-u. A teraz się dowiaduję, że jestem wymieniany wśród tych "złych". Chętnie poczekam na konkretne zarzuty, by na nie odpowiedzieć. Nie boję się, bo mówię prawdę. Teraz jednak usuwam się w cień, nie chcę przeszkadzać.

Niedawno juniorzy z Wodzisławia Śląskiego spadli ze Śląskiej Ligi Juniorów. I tutaj znów odzywają się głosy krytyki, z pytaniem, dlaczego przejmował pan młodzież Odry...
- Bo nie miała ona się gdzie podziać, gdzie i czym grać, gdyż stowarzyszenie nie otrzymało dotacji z miasta. Dlatego przygarnąłem te drużyny młodzieżowe trzy lata temu. Te głosy nawet mnie nie dziwią. Ludzie w naszym kraju uwielbiają krytykować, nie widzą pozytywów. A ja Odrze oddałem naprawdę bardzo dużo energii. Zdrowotnie straciłem bardziej niż obojętnie który właściciel Odry.

Jest pan jednak związany z trzema innymi klubami. Po co brać tyle zadań i obowiązków na siebie?
- Jeśli ktoś mi zarzuca angażowanie się w te kluby to... Nie byłoby tematu GKS-u Jastrzębie, gdyby w sierpniu 2010 roku PZPN wyraził zgodę na start tej drużyny w klasie okręgowej. Zagłębie Sosnowiec? Pożegnałem się z Odrą. Kolega namawiał mnie, bym pomógł. A ja mam taki charakter, że nie potrafię odmówić. Gosław? To mój klub, ale kto wie, czy będę w strukturach nowej akademii piłkarskiej. Wcale nie musi tak być.

Długo trwały rozmowy z Józefem Wojciechowskim na temat tej inicjatywy?
- Nie chciałbym zbyt szeroko się o niej wypowiadać, bo zarzuca mi się, że za dużo mówię. Chciałbym w końcu trochę odsapnąć od tego całego zgiełku. Pod koniec tygodnia opinia publiczna powinna poznać konkrety. Wtedy zostaną rozdzielone funkcje. Jedno wiem, mając takiego partnera można zrobić znacznie więcej. Polonia ma zamiar bić się o mistrza, grać w europejskich pucharach. Nic dziwnego, że ma wysokie wymagania odnośnie spraw organizacyjnych w akademii piłkarskiej. Obecnie dopieszczane są różne szczegóły funkcjonowania akademii. Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik. Myślę, że skorzystają dzięki niej nie tylko chłopcy z Wodzisławia Śląskiego i okolic, ale też całej południowej Polski.

Przejdźmy więc do Zagłębia. Nie udało się awansować i wygląda na to, że klub popadnie w marazm. Odchodzą najważniejsi zawodnicy...
- Kiedy wchodziliśmy ze znajomym (Grzegorz Książek - przyp. red.) w ten klub w listopadzie, akcjonariuszem było już miasto. Sądziliśmy więc, że wszystko jest klarowne, finanse zaudytowane. A okazało się, że spółka jest zadłużona. I to masakrycznie, bo na około trzy miliony złotych. Z każdej szafy wypada jakiś trup. Trzeba się z tym "garbem" zmierzyć, podjąć drastyczne kroki. Ludzie myślą, że w Zagłębiu wszystko było dotąd super, bo płacone było na czas. Tak, tylko, że zadłużenie narastało. Dlatego teraz kadra się zmieni. Czasami trzeba zrobić krok do tyłu, by zrobić dwa kolejne do przodu. A czy nadal będę związany z tym klubem? Okaże się 30 czerwca.

To w związku z obietnicą, którą dał pan żonie?
- Dałem jej słowo, że gdy skończę 40. rocznicę urodzin poświęcę się rodzinie. Mam więc tydzień czasu, by zamknąć tematy Sosnowca czy Jastrzębia. W tym drugim mieście są ludzie, którzy z prowadzeniem klubu sobie nieźle poradzą. Ratusz bardzo chce piłki, w przeciwieństwie do Wodzisławia. A ja? Chcę poświęcić się rodzinie, pracować z młodzieżą. Nie chcę być wiodącą postacią w zawodowej piłce. Zawsze za to chętnie doradzę, bo choć w piłce działam krótko, to mało kto w tym czasie poświęcił jej tyle czasu, pocałował tyle klamek różnych instytucji, "poparzył" tak ręce.

Czy zarządzanie klubem można porównać do zarządzania firmą. Na przykład piekarnią?[/b]
- I tu, i tu potrzeba bardzo dobrych ludzi. A o tych w piłce trudno, bo pojawiły się w niej "niezdrowe” pieniądze. Prezesi zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Podobnie trenerzy. O zawodnikach nie mówiąc. Porównujemy się do Zachodu, ale jesteśmy wiele, wiele lat za najmocniejszymi ligami. Dzięki nowym stadionom nasze czołowe kluby zaczną pościg. Ale to potrwa. Póki co sytuacja wygląda tak, że szkoleniowiec w II-ligowym Zagłębiu zarabiał 15 tysięcy złotych, bo taki miał podpisany kontrakt, a trener młodzieży w tym samym klubie pobierał ledwie 600 złotych. Czy taka różnica jest możliwa w normalnej firmie?! Trzeba to ukrócić, bo to rodzi niezdrowe sytuacje. Ja mam na szczęście krystalicznie czyste sumienie.

Na koniec. Futbol przyniósł panu więcej radości czy rozczarowań?
- Piłka młodzieżowa zdecydowanie więcej satysfakcji...

Rozmawiał Krzysztof Kubicki

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Wybrany materiał nie został jeszcze skomentowany. Możesz zrobić to, jeśli się zalogujesz!

Rejestracja | Przypomnij hasło | Regulamin
nick:
hasło: