Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 8-1 (3-0, 4-0, 1-1)
1-0 - Biela, 3:00
2-0 - Laszkiewicz (Besch), 19:02
3-0 - Piotrowski (Witowski - Dulęba), 19:55
4-0 - Laszkiewicz (Immonen), 26:37
5-0 - Prokop (Dvorzak - Immonen), 30:45
6-0 - Piotrowski (Kowalówka), 31:21
7-0 - Piotrowski (Witowski), 35:35
8-0 - Kowalówka (Piotrowski - Dulęba), 41:50
8-1 - Podsiadło (Voznik), 58:50
Cracovia: Radziszewski - Wajda, Besch, Laszkiewicz, Słaboń, Sarnik - Prokop, Immonen, Martynowski, Dvorzak, Lenius - Kowalówka, Dulęba, Piotrowski, Biela, Witowski - Kulik, Sznotala, Horowski, Rutkowski, Cieślicki.
Trener Rudolf Rohaczek.
Zagłębie: Szydłowski (Nowak) - Kuc, Duszak, Bernat, Twardy, Kostecki - Działo, Cychowski, Horny, Zdenek, Golec - Banaszczak, Kurz, Zachariasz, Voznik, Podsiadło - Kostromitin, Ślusarczyk, Białek, Szewczyk.
Trener Mariusz Kieca.
Kary: 4-10.
Sędziował Włodzimierz Marczuk.
Foto: Przemek Charatynowicz/Pressfocus
Cracovia - Zagłębie 8-1. Sosnowiczanie na kolanach w Krakowie...
Data: 20:29, 2012-01-15
W Krakowie w hokeja przegrać nie wstyd. Można się nawet było spodziewać, że Zagłębiu Sosnowiec nie uda się tam zdobyć punktów. Ale polec w taki sposób, jak zrobiło to Zagłębie, już raczej wstyd...Jeszcze nie wszyscy zdążyli się dobrze usadowić na trybunach lodowiska przy ulicy Siedleckiego w Krakowie, a faworyt już zaczął prężyć muskuły. Zbigniew Szydłowski, bramkarz Zagłębia, wytrwał bez straconej bramki całe... 180 sekund. Po tym okresie pokonał go Sebastian Biela. Żeby to ostatni raz...Zawodnikom Mariusza Kiecy przez pierwszy kwadrans meczu niemal nie udawało się wyjść poza swoją połowę. Przeważały wybicia na uwolnienie, a jakichkolwiek choćby zalążków przemyślanych akcji próżno było szukać. W końcówce pierwszej tercji goście zaatakowali jednak odważniej i to był jedyny moment w meczu, kiedy mieli szansę dopaść mistrzów Polski. Idealną szansę miał choćby Adam Kurz, którego strzał obronił jednak Rafał Radziszewski, rezerwowy bramkarz "Pasów". Gospodarze szybko się otrząsnęli i jeszcze przed końcową syreną zadali dwa ciosy, kijami Leszka Laszkiewicza i Michała Piotrowskiego. Szczególnie ten drugi uderzył efektownie, z dystansu, a krążek tak przeleciał między wszystkimi zawodnikami, że zaskoczył bramkarza sosnowiczan.
Druga tercja to już koszmar hokeistów Zagłębia. Kolejne gole zdobyli Laszkiewicz - po podaniu zza bramki Tuomasa Immonena - i Patryk Prokop. Prawdziwym bohaterem meczu był jednak Piotrowski, którzy trzy razy sam trafił do bramki, a raz zaliczył asystę. Miało to miejsce już w ostatniej odsłonie meczu, gdy Piotrowski pozwolił Adrianowi Kowalówce zanotować swoje debiutanckie trafienie w podwawelskim zespole.
Zagłębie nie chciało tego meczu przegrać do zera. Miało kilka sytuacji, które spokojnie dało się zamienić na bramkę. Fenomenalnie spisywał się jednak wyjątkowo zmotywowany rezerwowy bramkarz "Pasów", który bronił z poświęceniem i blokował krążkowi drogę do bramki w sytuacjach niemal beznadziejnych. W końcu, na 70 sekund przed końcem z bliska udało się wreszcie wepchnąć Łukaszowi Podsiadle.
Porażka Zagłębia w Krakowie, która była niejako wkalkulowana, stała się nagle blamażem. A już golkiper sosnowiczan, Zbigniew Szydłowski, na pewno będzie wspominał to spotkanie jako koszmar. Dbając o jego zdrowie psychiczne, trener Kieca ściągnął go z lodowiska w drugiej tercji, po stracie siódmej bramki...


