Foto: bts.rekord.com.pl

Bramkarz Rekordu: Miałem mało interwencji, więc... to był ciężki mecz

Data: 12:46, 2012-02-14

Autor: Michał Trela

Andrea Bucciol, trener Rekordu Bielsko-Biała, skorzystał w niedzielę ze słabości rywala i dał odpocząć bramkarzowi Krystianowi Brzenkowi. Zastąpił go Witold Zając, który... narzeka na małą liczbę interwencji.

Bielszczanie rozbili TPH Polkowice 7-0, a więc Zającowi udało się dokonać rzadkiej w futsalu sztuki zagrania na czyste konto z tyłu. - To cieszy, zwłaszcza, że ilość minut spędzonych przeze mnie na parkiecie ostatnio nie była zbyt wysoka. Fajnie, że po takiej długiej przerwie nie puściłem bramki - mówi, choć szybko dziękuje też kolegom. - Była w drugiej połowie taka sytuacja, w której mogłem się zdecydowanie lepiej zachować. Gdyby nie Sebastian Palarczyk, który wybił piłkę lecącą do pustej bramki, stracilibyśmy gola po moim błędzie - przyznaje samokrytycznie Zając.

Rezerwowy bramkarz wicelidera ekstraklasy nie miał w niedzielnej potyczce zbyt wiele do roboty. - Faktycznie, w pierwszej połowie interweniowałem bardzo sporadycznie. Ale takie mecze są dla bramkarza ciężkie. Trzeba się samemu rozgrzewać, po to by być gotowym do interwencji w każdej chwili. Udało się. A w drugiej połowie polkowiczanie trochę śmielej zaatakowali moją bramkę - wspomina. W kilku sytuacjach Zając wykazał się dobrym refleksem i pokazał, że w kontekście play-offów również można na niego liczyć.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Wybrany materiał nie został jeszcze skomentowany. Możesz zrobić to, jeśli się zalogujesz!

Rejestracja | Przypomnij hasło | Regulamin
nick:
hasło: