Adam Danch: Nie wolno nikogo skreślać
Data: 2011-05-02
Zwycięstwo Górnika z Wisła w Krakowie zrobiło na wszystkich obserwatorach duże wrażenie! Trener Adam Nawałka postawił na ofensywne ustawienie. Ten system "wypalił". Również dzięki dobrej postawie zawodników odpowiadających za destrukcję.SportSlaski.pl: Wszyscy niezwiązani z Górnikiem skazywali Was na pożarcie...
- Istotnie, czytałem prasę przed meczem i wszędzie pisało, że "pewnie przegramy na boisku przyszłego mistrza Polski". Piłka jest tymczasem tak nieprzewidywalna, że nie wolno nikogo skreślać przed pierwszym gwizdkiem. Moim zdaniem, byliśmy lepsi od Wisły i wygraliśmy w pełni zasłużenie. Nie mieliśmy nic do stracenia. Na taki mecz trzeba było wyjść i gryźć trawę. Zakładamy koszulki z herbem Górnika, a to zobowiązuje do walki. Czasami nie wychodzi, ale my naprawdę bardzo się staramy. Ten, kto nas skreślał, powinien uderzyć się w pierś.
Pod nieobecność Adama Banasia, po raz drugi z rzędu wyprowadził pan drużynę w roli kapitana. Tym razem udało się wygrać.
- Bardzo cieszę się, że mogłem zagrać w Krakowie. Trener dał mi szansę, tym bardziej, że w Białymstoku popełniłem błąd, który zaważył praktycznie na tym, że przegraliśmy. Za to zaufanie odwdzięczyłem się tym, że zostawiłem w Krakowie serce na boisku. Opłaciło się. Wygraliśmy przy Reymonta po raz pierwszy od 21 lat! Wisła najwyraźniej nam "leży" w tym sezonie, bo zdobyliśmy z nią sześć punktów.
Szybko został pan ukarany żółtą kartką. Jak się panu grało z tym dyskomfortem?
- Kilka razy przewiniłem, ale na szczęście arbiter nie pokazał mi drugiego "żółtka". Starałem się grać bardzo uważnie i ostrożnie, bo nie chciałem osłabiać drużyny.
Gorzej grało się bez wsparcia własnych kibiców?
- Na pewno nie była to komfortowa sytuacja. Szkoda, że nie mogli z nami świętować, bo wygrana z Wisłą na pewno jest to dla nich wspaniałą wiadomością. Sprawiliśmy im fajny prezent. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że jak tylko jest możliwość, to jeżdżą za nami wszędzie i głośno dopingują.
Pana wspiera w dodatku wybranka serca...
- I jest to bardzo miłe, że Klaudii chce się tak podróżować. Naprawdę mnie to motywuje.
W sobotę byłaby już w pełni szczęśliwa, gdyby po jednej z kapitalnych akcji strzeliłby pan swojego pierwszego gola w karierze.
- Gdybym zdobył bramkę, to sam też byłbym jeszcze bardziej szczęśliwy. Znalazłem się w super sytuacji i to jeszcze w spotkaniu przeciwko Wiśle. Trudno, nie to jest najważniejsze. Zdobyliśmy bardzo ważne punkty dla układu tabeli, nadal jesteśmy w czołówce, a przed nami mecze z Lechem i Legią.
Cztery punkty bierzecie w ciemno?
- Będziemy walczyć o sześć "oczek".
Rozmawiał Szymon Ziober


Zagłębie - Tur
Puławy - NMC Powen
